Co za niesamowicie piękny dzień!
Lato w pełni w październikowy dzień i gdyby nie te stosy suchych liści można by mieć wrażenie, że to lipiec. Ale i tak cudownie, nawet grabienie liści w taka pogodę to przyjemność. A kto ma ogród, to wie, że teraz to podstawowe zajęcie ogrodnika.
I tak pławiąc się w tym październikowym słońcu niespiesznie a to grabiłam, a to przycinałam, a to piłam herbatę... Wreszcie czas znowu jest mój! Po wrześniowym spiętrzeniu pracy, znowu równowaga i powrót do wolności.
A pijąc herbatę cieszyłam oczy takimi widokami
- ten najbliższy miejsca, gdzie zwykle siedzę: Miskant Gnome przepleciony z zasychającym Wiesiołkiem
- na wprost mam Pęcherznice, ale tu już chyba wkrótce czeka nas rozstanie. Listki schną i opadają jesiennie...
- po prawej stronie mam róże
Tego już nie widzę z miejsca moich herbacianych posiedzeń, ale lubię bardzo ten widok, szczególnie kiedy zachodzi słońce i rzuca te swoje płomienne ogniki, w których nawet zwykłe rozchodniki wyglądają bajecznie.
Siedząc na tzw. przyzbie mam tez ten widok
A tu juz z całkiem innej strony, ławeczka w cieniu morw
i nie kończąca się zabawa kolorami na płocie
Uwielbiam te moje rude i te kocice
:-)













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz