Pojechałam na Młociny, bo ciągnie do ogrodu, chociaż wilgotna zimnica.
Jeżdżę wprawdzie trochę z duszą na ramieniu, bo po ostatnim parkowaniu mój ukochany czarniutki Focus nieco skrzypi ;-)
Nic groźnego ;-) Błotnik, zderzak, kawałek karoserii i kilka rozmaitych mniejszych elementów do wymiany, ale wgniecenie daje o sobie znać podczas pracy zawieszenia.
Już po wizycie w Ford ASO i niezwykle miłym spotkaniu z rzeczoznawcą, zakres szkód uzgodniony, jutro mam mieć wszystkie papiery by wstawić czarnego do warsztatu. Jak dotąd jestem pod wrażeniem tempa i sposobu pracy mojego ubezpieczyciela. Żeby nie zapeszyć nie podam nazwy, ale jak tak będzie dalej, zrobię mu tutaj reklamę ;-) Tak czy inaczej smutno, bo bardzo lubię moje cztery kółka. Sekunda nieuwagi, dekoncentracja bo już na parkingu, tylko zwykłe wyrównanie auta i nagle buum! A że samochód trzy razy taki jak mój, dostawczy kolos, to pomimo niemal zerowej prędkości zakres szkód jednak spory. Na szczęście nigdy nie wyjeżdżam na drogę bez AC, chociaż to pierwsza moja szkoda od kiedy mam prawo jazdy. A mam je od 1983 roku! I tak ubezpieczyciele zarobili na mnie majątek.
Nic groźnego ;-) Błotnik, zderzak, kawałek karoserii i kilka rozmaitych mniejszych elementów do wymiany, ale wgniecenie daje o sobie znać podczas pracy zawieszenia.
Już po wizycie w Ford ASO i niezwykle miłym spotkaniu z rzeczoznawcą, zakres szkód uzgodniony, jutro mam mieć wszystkie papiery by wstawić czarnego do warsztatu. Jak dotąd jestem pod wrażeniem tempa i sposobu pracy mojego ubezpieczyciela. Żeby nie zapeszyć nie podam nazwy, ale jak tak będzie dalej, zrobię mu tutaj reklamę ;-) Tak czy inaczej smutno, bo bardzo lubię moje cztery kółka. Sekunda nieuwagi, dekoncentracja bo już na parkingu, tylko zwykłe wyrównanie auta i nagle buum! A że samochód trzy razy taki jak mój, dostawczy kolos, to pomimo niemal zerowej prędkości zakres szkód jednak spory. Na szczęście nigdy nie wyjeżdżam na drogę bez AC, chociaż to pierwsza moja szkoda od kiedy mam prawo jazdy. A mam je od 1983 roku! I tak ubezpieczyciele zarobili na mnie majątek.
Ale wracając do ogrodów. Zimno, smutno, pusto. Jeszcze tylko trawnik dziwnie zielony, nawet bardziej niż był ostatnio. Chyba wilgoć tak na niego działa. Na mnie działa gorzej, bo dawno zapomniana rwa kulszowa wróciła i trzyma. Może też stres ma tu swój udział. Ale co tam rwa, trzeba się ruszać, to przejdzie.
Zielone trawniczki i co tam jeszcze kurczowo trzyma się gałązek ;-)
Niedźwiedzie futro czyli Kostrzewa miotlasta żółknie przepisowo, na wiosnę będzie trochę pracy z tymi kępami.
Popatrzyłam na roślinki, zmarzłam bo wilgoć jakoś kości przenika i uciekłam do ukochanego domu. Tylko jednak troszeczkę smutno...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz