piątek, 5 grudnia 2014

Włamanie

Niestety, nie ominęło i mnie. Nieproszeni goście odwiedzili Młociny. 

Zima to zawsze zły czas dla działek i ich właścicieli. Pod nieobecność gospodarzy i w wyniku rzadkich teraz wizyt w ogrodach, działki to łatwy łup.  

Już z daleka widziałam, że domek otwarty, z bliska zobaczyłam na furtce ślady włamania i uszkodzony zamek. Telefon na policję, wspólne wejście na teren ogrodu i do domku. Bałam się strasznie, co tam zastanę, ale chyba złodzieje zostali spłoszeni, bo poza otworzeniem domku, chyba nawet do niego nie weszli.

W sumie niewielka strata, bo tylko zamknięcia na furtce i drzwiach, ale psychicznie bardzo trudne przeżycie. Naruszenie naszego miejsca, obecność obcych w miejscu, gdzie dotąd bywałam tylko ja, wtargnięcie.

I pytanie - wrócą?

2 komentarze:

  1. Takie chwile są przykre, doświadczyłam tego to wiem. Ale najważniejsze, że zniszczenia niewielkie. (bk)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniszczenia niewielkie, tylko ten stres wcale nie taki niewielki :-(
      Fakt obecności złodzieja jest dla mnie ogromnym przeżyciem. W tym określeniu 'naruszenie miru domowego' jest całe sedno sprawy. Bo nie o straty materialne tylko chodzi. Zaraz jadę na Młociny, ale już z duszą na ramieniu....

      Usuń