piątek, 27 lutego 2015

Co z ziemi wychodzi...

Kiedy oglądam zdjęcia z ogrodów na południu Polski, mam wrażenie, że pochodzą z innego kraju. Tam wszechobecna zieleń, pękające pąki na krzewach, niemal żółte forsycje, a tu w stolicy burość i szarość.

Do tego zimno i pomimo nawet wysokich wskazań termometru, 6 - 7 stopni, wcale nie ma ciepła, ani widocznych oznak nowego życia. W poszukiwaniu wiosny chodziłam wśród moich rabatek z nosem niemal przy ziemi i coś tam jednak wypatrzyłam.

Nie jestem pewna, ale w tym miejscu chyba mam hiacynty. Za wcześnie chyba?


Piwonia?


Krokusy coraz większe


Szafirki



Pączki na pigwowcach


I jedynie zielone listki



Nadal nic nie robię w ogrodach, ale czasu ostatnio było mało, do tego złapało mnie jednak małe przeziębienie, rzadkość u mnie, ale opadłam z sił i chęci do grabienia. Zdążę, a pogoda nie sprzyja. Na opryski też za wcześnie, za zimno. Ogrody zatem czekają do następnego tygodnia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz