piątek, 6 lutego 2015

Wizyta w biegu

Sesja zimowa na uczelni, gdzie pracuję, pracy sporo to i ogrody sobie śpią beze mnie. Inna sprawa, że i tak nic tam do zrobienia nie ma tylko ot tak, postać, popatrzeć i tęsknić za wiosną i latem. Ale nawet te kilka minut pośród moich roślin, na moim kawałku ziemi, od razu generuje tyle radości, że wracałam uskrzydlona pomimo zmęczenia i stresu. 

Po drodze, kiedy jak zwykle mijałam dom, w którym mieszkała moja Matka, zaczęłam z nią nagle rozmawiać. To raczej był mój monolog, ale mówiłam o tym jak różne jest moje i Jej życie. Moja Matka w tym samym wieku była schorowaną i bezradną osobą. Od szpitala do szpitala, dawno już nie pracowała, skupiała się na walce z dniem codziennym, bo życie to był wysiłek. 

Jakże inaczej to wygląda dla mojego pokolenia, jakże cieszy mnie fakt, że mogę nadal pracować, że lekarza widziałam ostatnio rok temu, że moje życie nadal pełne jest aktywności i mnóstwa planów na przyszłość. Inna epoka.

A wracając do ogrodu, ten śpi pod śniegiem, tylko krokusy niecierpliwe coraz większe.

Azalie japońskie zahartowane całkowicie


Miskanty coraz bardziej suche, już niedługo przyjdzie czas na cięcie wiosenne


Rosa Rugosa, a raczej jej badyle ;-)


Forsycje czekają na wiosnę


Śniegowo


No i te krokusy niecierpliwe


2 komentarze:

  1. Pełna uroku ta Twoja azalia, Krysiu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miła jesteś Basiu :-) Teraz tak mało co widać w ogrodzie, taka żywa azalia to tyle radości, że ciągle jej robię zdjęcia. Muszę zrobić taki kolaż z azalią z kolejnych faz zimy, bo jej się ciągle kolory zmieniają. Może być ciekawie.

      Usuń