Prognozom dzisiaj na szczęście się nie
udało. Zamiast deszczowego i pochmurnego dnia, w stolicy był dzień
ciepły, słoneczny, momentami wręcz letni.
Ale kiedy rano jechałam na Młociny, jeszcze nie było to takie oczywiste. Z każdą jednak godziną dzień robił się coraz bardziej cudny. Nie wiedząc jak będzie wyglądał ten dzień zaplanowałam użyźnienie ziemi. Na to każda pogoda jest dobra. Wpadłam po drodze do LM po granulowany obornik, bo jak wiadomo, ja nie stosuję nawozów innych niż naturalne. Kupiłam obornik, ale też nie oparłam się pierwiosnkom.
Ale kiedy rano jechałam na Młociny, jeszcze nie było to takie oczywiste. Z każdą jednak godziną dzień robił się coraz bardziej cudny. Nie wiedząc jak będzie wyglądał ten dzień zaplanowałam użyźnienie ziemi. Na to każda pogoda jest dobra. Wpadłam po drodze do LM po granulowany obornik, bo jak wiadomo, ja nie stosuję nawozów innych niż naturalne. Kupiłam obornik, ale też nie oparłam się pierwiosnkom.
Teraz tylko mam zmartwienie, czy te cieplarniane prymulki dadzą radę w gruncie. No cóż, jak nie dadzą, to koszt 2 zeta za sztukę wielki nie jest, a przecież same sadzonki zostaną, najwyżej stracą kwiaty.
Obornik rozprowadzałam przez pół dnia. Ten suszony granulat powinno się zakopać na około 10 cm. Tam więc gdzie pamiętałam, że nic nie rośnie kopałam rowki i wsypywałam porcje granulatu. Teraz bardzo liczę na deszcz.
Obornik rozprowadzałam przez pół dnia. Ten suszony granulat powinno się zakopać na około 10 cm. Tam więc gdzie pamiętałam, że nic nie rośnie kopałam rowki i wsypywałam porcje granulatu. Teraz bardzo liczę na deszcz.
Krokusy nadal cieszą, tylko widać, że im zimno ;-)
A tu zaczyna się operacja dzielenia traw. To jest czynność nie do uniknięcia, jeśli ma się trawy ozdobne w ogrodzie. Po 2-3 latach każda kępa traw ozdobnych wymaga wykopania i podziału. Przy okazji wyczyszczenia martwych korzeni, liści, zamierającego środka kępy, do której - kiedy jest zbyt duża - nie dociera dość wody i pokarmu z ziemi.
Dzisiaj dokonałam operacji jedynie na dwóch kępach turzycy Carex Ice Dance. Mam ją od dwóch lat, kiedy posadziłam malutkie kępki.
Tak wyglądały w lipcu 2013 roku zaraz po posadzeniu.
Tak wyglądały w lipcu 2013 roku zaraz po posadzeniu.
Dzisiaj z trudem wykopałam dwie wielkie bryły i zabrałam się za dzielenie.
Na zdjęciu widać jedną bryłę jeszcze w całości i początki dzielenia. Wbrew pozorom, to nie jest skomplikowane. Wykopaną bryłę należy osypać z ziemi, pociąć ostrym nożem na mniejsze części, a potem to już tylko wyczyścić odrywane kępy z martwych liści i można sadzić. Te martwe liście są w środku kępy co jest jednym z dowodów, dlaczego dzielenie traw jest po prostu konieczne.
Kolejny powód to ta masa martwego korzenia, co widać dość dokładnie na tym zdjęciu.
No i efekt końcowy - z dwóch kęp traw mam obsadzone obrzeże podestu z dwóch stron, a jeszcze parę kłączy poszło w inne miejsce.
Pusto tu jeszcze, ale rosną tu przetaczniki, tawułki, trojeść bulwiasta, serduszka, piwonia. Wszystkie pokażą się zgodnie z ich czasem, a póki co trawy trochę zazieleniły ten kawałek ogrodu.
A z innych oznak wiosny to pąki na oczyszczonym clematisie Polish Spirit
Czy można nie kochać ogrodów :-)

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz