Dzisiaj po pracy, na krótko, ale też pożytecznie. Zabrałam się za nadanie ładnej formy moim krzewom, ale najpierw - jak zwykle - była dokładna inspekcja rozmaitych zakątków, by sprawdzić co prze te kilka dni się zmieniło.
Pierwiosnki nie tylko przetrwały, ale zdążyły się nawet lekko rozrosnąć a paków mają mnóstwo.
Kolejne krokusy, większe i bardziej fioletowe.
Trawnik zielenieje
A tu żółto ;-)
A krzewy cięłam, bo lubię by miały ładne, zwarte kształty. Pod sekator poszły budleje, róże pomarszczone, pięciorniki, pęcherznice i śnieguliczki. Lubię ciąć krzewy, bo potem pięknie się zagęszczają, lepiej kwitną.
Oczywiście nie ruszyłam forsycji czy pigwowców. Już niedługo ucieszą kwiatkami.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz