Upały, piątek w Borkowie, bałam się czy susza nie zniszczy wszystkiego. Niby był deszcz w niedzielę, ale był nieco umowny. Do tego już w czwartek trawa była wybujała, koszenie potrzebne od zaraz, a ja dopiero jadę nóż od kosiarki ostrzyć :-(
Jednym słowem z powodu spiętrzenia prac w Borkowie, chwilowo nie wszystko jest pod kontrolą, a tego nie lubię. Chyba jednak zmartwienie jak zwykle u mnie na wyrost, bo na Młocinach wprawdzie sucho, ale żadnych dramatycznych zmian odnotować się nie da.
Biała aleja coraz bardziej biała, bo kwitną już białe tulipany
a białe narcyzy i hiacynty nadal są
Rabata pod różą pnącą
Berberysowa z hortensją pnącą
Jedyny czerwony nie wiadomo skąd, bo sadziłam tylko białe i czarne
Ubiorek i hortensje z patyczka
Trzcinnik coraz większy
Żurawka 'Green spice' jak zwykle niezawodna
A tu listowie Trzmieliny oskrzydlonej. To jest przecudowny krzew
Podobnie Pęcherznice, te złote i ciemne, Luteus i Diabolo, jeszcze z małymi listkami, ale wkrótce będzie tu złoto-brązowa ściana, Rugosa doda zieleni, a misiek w okienku pilnuje porządku ;-)
Trawa skoszona, krawędzie przycięte nożycami, ale jeszcze nie kancikowane, ogród podlany, jutro spokojnie zostawiam Młociny w oczekiwaniu na burze i ruszam do Borkowa. Nie wiem co będzie jutro, bo jakoś nie wierzę w firmę od mostka - straszny bałagan. Jeśli jutro nadal nie dostarczą mostka podam namiary na firmę, by ostrzec przed korzystaniem z ich usług.
Trawa skoszona, krawędzie przycięte nożycami, ale jeszcze nie kancikowane, ogród podlany, jutro spokojnie zostawiam Młociny w oczekiwaniu na burze i ruszam do Borkowa. Nie wiem co będzie jutro, bo jakoś nie wierzę w firmę od mostka - straszny bałagan. Jeśli jutro nadal nie dostarczą mostka podam namiary na firmę, by ostrzec przed korzystaniem z ich usług.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz