Tytuł stąd, że po raz kolejny przekonałam się dzisiaj, jak ogród zmienia optykę widzenia wszystkiego na lepsze, a całe zło tego świata jakoś maleje...
Złe dni, bardzo złe dni za mną. Nawet nie miałam dzisiaj ochoty jechać na Młociny, na nic nie miałam ochoty...
Pojechałam jednak, bo przecież nie można zaniedbać roślin.
Ogród to nieco tak jak pies, czy inne żywe stworzenie, zobowiązanie na życie, zatem pojechałam i kiedy tylko znowu znalazłam się na wprost tego widoku, od razu wróciła mi radość życia.
A po kilku godzinach fizycznej pracy wśród zieleni dystans do wszystkiego znowu był tak wielki, że nawet nie wiem teraz, czy może to zło wcale takie wielkie nie było, a tylko takie się wydawało...
A co widać na Młocinach?
Różanka po porządkach
Kiedy parę lat wstecz, na moją prośbę, bardzo miły sąsiad działkowy zamontował te łuki na ogrodzeniu dla moich właśnie posadzonych róż pnących, nie wiedziałam, że trochę to potrwa zanim zobaczę girlandy róż upięte na tych łukach. Dzisiaj jestem niemal blisko, a liczba różanych pąków jest taka, że jak wszystkie zakwitną, widok będzie wreszcie taki, o jakim marzyłam. No, ale poczekajmy .....
Pąki na różach, pąki na iryskach, kwitnie orlik, kosmatka, zawciąg
Zawciąg cieszy mnie szczególnie, bo w tym roku dzieliłam jego kępę na mniejsze i nieco się martwiłam, czy zimno jakie było później, nie zagroziło sadzonkom. Jak widać nie zagroziło i wszystkie kępy pięknie się rozrastają i kwitną.
Nadal są czarne tulipany
Hosty i żurawki coraz większe i nadal bez dziur. Moje gołe rabaty najwyraźniej nie zapraszają ślimaków.
Aronia w kwiatach
Dąbrówka w szczycie formy
I trawnik po drugim koszeniu niemal bez wad
Tylko jeszcze gdzieniegdzie stary koszmar w postaci chwastnicy jednostronnej powraca na wiosnę
Pisałam o tym wcześniej, kiedy mój śliczny, nowy trawnik nagle zaczął zmieniać się w rżysko. Walka z chwastnicą jest trudna, bo to trawa w trawie, może wydawać się czasem, że to walk beznadziejna i zapwne na dużych trawnikach tak jest. Bo można z nią wygrać wg mojego doświadczenia, jedynie poprzez regularne wyrywanie, wycinanie, czyli jest to walka ręczna. Chemia? Nie znam skutecznej.
Na pocieszenie - wyrywanie działa, poza tym chwastnica jako trawa jednoroczna ginie po wiosennym wysiewie i jeśli ja usuniemy nie powróci w tym samym roku. Powróci na wiosnę, ale będzie jej mniej i z każdym kolejnym rokiem będzie jej coraz mniej. U mnie, po 3 latach wyrywania, wycinania, praktycznie jest w zaniku.
A na koniec moje cudne Rodgersje
I jak tu nie kochać ogrodów!


























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz