czwartek, 8 października 2015

Krysia drwal ;-))))

Dzisiaj korzystając z pięknej pogody a i z ostatniego w tym sezonie kontenera na odpady z naszego ogrodu postanowiłam rozstać się z ostatnią śliwą, jaka jeszcze została z dawnych lat. Dwie pierwsze z powodu ciągłych chorób, braku owocowania oraz stopniowego usychania zostały ścięte i jedynie ich martwe pnie służą jako podpora - jeden dla Hortensji pnącej, drugi dla Clematisa Paul Farges.

Trzecia z rzędu, o którą walczyłam prze 4 lata też niestety musiała podzielić los dwóch poprzednich. Dzisiaj nie bez żalu, ale uruchomiłam piłę i pożegnałam kolejną śliwę. Jej dalsza wegetacja nie miała sensu, do tego choroby z niej przenosiły się na inne drzewa.

Oto co zostało. Na przekroju konarów widać wyraźnie chorobę całego pnia.


Ścięte konary usunięte na [placyk przed działką, tylko jeszcze liście zalegają


A tu konary czekają na dalszą obróbkę. Pocięcie na drewno opałowe, rozdrobnienie gałęzi, zebranie liści.



Po 2 godzinach zostało tylko drewno do zabrania do Borkowa.


No i trochę smutne widoczki z kikutem drzewa, ale też z cudną Trzmieliną oskrzydloną.




Kolory


Tłuste tuje ;-) czekają na jesienne 'wytrzepanie' z suchych gałązek.


Ogródeczek czysty, wygrabiony. Zostaje sobie do poniedziałku. Do zobaczenia wkrótce :-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz