Niestety.
To co zastałam dzisiaj na Młocinach jednak było trochę nieoczekiwane. W czwartek, w promieniach słońca walczyłam ze śliwą, ogródek niemal letni, a dzisiaj późna jesień. Takie oto widoki mnie powitały :-(
Kompletnie suche liście winogron
Łyse morwy i liściasty dywan na trawniku
Dławisz prawie bezlistny
Martwe dziwaczki, a jeszcze długo mogły kwitnąć.
Na szczęście parę zakątków ogrodu nadal cieszy kolorem.
Wywiozłam 4 wory liści, zmarzłam, na koniec zmokłam. Wprawdzie deszcz to akurat był jak zbawienie, bo pokruszone liście winogron przestały fruwać wszędzie, łatwiej było to śmietnisko uporządkować, a ziemi deszcz potrzebny od zaraz.
Ależ smutno! Chociaż wierzę, że piękna jesień jeszcze wróci.













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz