Niby pada co chwilę, a ziemia sucha jak piasek. Podlewałam dzisiaj w czasie gdy padał deszcz nie zważając, co kto sobie może o mnie pomyśleć, ale te ułamki milimetra wody deszczowej z trudem nawet zwilżają powierzchnię ziemi bez możliwości dotarcia głębiej. Dodatkowo kosiłam dzisiaj trawnik, a po koszeniu silne podlanie to podstawa.
I znowu znalazłam sobie dość pracy, by cały dzień minął nie wiadomo kiedy, ale za to jak przyjemnie!
Koszenie, odchwaszczanie rabat i trawnika, posadziłam też dwie irgi 'podkradzione' z dostawy dla Borkowa ;-)
A jeszcze była miła niespodzianka. Zakwitła poziomka ozdobna.
Dostałam kiedyś sadzonkę od wspaniałej osoby, Agnieszki, która pomimo młodego wieku odeszła już od nas. Mam od Niej wiele roślin i co roku, kiedy kwitną po kolei, myślę o Niej pamiętając, jaką była wspaniałą osobą. Do tego ta poziomka zakwitła po raz pierwszy.
Dąbrówka i Gajowiec też od Agnieszki. Gajowiec może być uznawany za nieco ekspansywny, ale nie jest trudno nad nim zapanować, a do tego wiosną kiedy mało co jeszcze rośnie, jego biało-zielone listki zdobią, a potem lubię te żółte kwiaty.
A to Dąbrówki czas, teraz jest najpiękniejsza, potem jeśli jest za ciepło i sucho podsychają jej liście, traci tę soczystą świeżość.
Irgi rosną. Tu jeszcze sporo brakuje, ale powoli uzupełniam straty.
Nowa bylinowa powolutku. Dwie jeżówki z tego nieudanego zakupu w plastikowych woreczkach już stracone. Zgniły :-(
Jarzmianki bardzo powoli, trzykrotka ledwie zipie, Red Baron kiełkuje, budleje też jakoś marnie - zaczynam mieć niemal pewność, że z jakiegoś powodu byliny u mnie po prostu nie dają rady. Może to kwestia liczby drzew owocowych na tak małej powierzchni. To jest mój ostatni eksperyment - jak się bylinówka tutaj nie uda, kończę z bylinami.
Krzewy i pnącza rosną u mnie doskonale.
Clematis Polish Spirit po silnym cięciu 35 cm nad ziemią rośnie bardzo szybko, a pędy ma tak geste, że połowy pergoli już nie widać.
Kalina koralowa nadal bez mszyc
Wprawdzie to też bylinówki w dużej mierze, a jakoś jest ;-)
I tak piątek kończy tydzień, jutro praca i następna wizyta na Młocinach dopiero w poniedziałek. I dobrze, odpocznę, dojdę do siebie, by z nowym zapasem sił ruszyć do moich kochanych ogrodów, bez których nie wyobrażam sobie już życia, pomimo że wymagają tyle wysiłku, tyle zmagań.















Pięknie,soczyście,kolorowo.Wymuskane te Młociny!
OdpowiedzUsuńTeż miałam problem z bylinami,nie chciały rosnąć,choć bardzo się starałam.Mam malutki ogródek ok.8 m x 10 m,do którego jest wejście
z balkonu.Na tak małej powierzchni rośnie wielka lipa,świerk
i choinka,które odziedziczyłam po poprzednich właścicielach.Ale znalazłam sposób.Wkopałam w ziemię wielką plastikową donicę w której wcześniej wycięłam częściowo dno,wsypałam do niej dobrą
ziemię z kompostem i posadziłam pigwowce,porzeczkoagrest.Rosną dobrze.Od czasu do czasu uzupełniam ziemię,a korzenie drzew nie zabierają im wody i pokarmu.
Pozdrawiam...
Dziękuję za ten pomysł. Moja działka na Młocinach to 15 x 12 m, a więc niewiele więcej, a rosną tu 3 jabłonki, 1 grusza, 3 morwy, do tego posadziłam rokitniki, mam też dławisza i tuje. Myślę, że byliny nie mają tu szans niestety. Pigwowce też padały, z czterech mam jeszcze tylko jednego, ale też ledwie żywy.
UsuńMiłego wieczoru i dnia i do usłyszenia ;-)
To normalne, że wielu roślinom muszą odpowiadać konkretne warunki: podłoże, miejsce. U mnie nie chcą rosnąć powojniki, ostatnio straciłam goryczkę bezłodygową i kilka róż. Ale trzykrotka wirginijska rosła jak zwariowana, porozsiewała się niesamowicie i zlikwidować ją wreszcie musiałam (synowa z radością ją przejęła), ułudka wiosenna dopiero w trzecim miejscu pięknie się rozrosła, podobnie przylaszczka. Tak więc recepta jest jedna; należy, szkoda że na zasadzie prób i błędów, dobierać rośliny i rezygnować z tych, którym dane warunki nie odpowiadają.
OdpowiedzUsuńMam tego świadomość, że każde miejsce, każdy ogród ma swoje naturalne cechy i na siłę nawet nie warto tego zmieniać. Muszę jedynie do końca 'rozgryźć' zagadkę mojej działeczki ;-) Poza tym jak patrzę na niektóre ogrody, gdzie wszystko rośnie nad podziw, nic nie ginie, po prostu też bym tak chciała ;-) Ale już wiem, że to nie u mnie.
UsuńBasiu, Baron rośnie już trzeci rok i z roku na rok coraz bardziej cherlawy. Jestem bliska usunięcia tej trawki ode mnie, bo tylko dzikie korzenie wszędzie, a góra łysa. Trzykrotkę niebieską mam od pierwszych dni - znalazłam ją na budowie;-)
Wcale się nie rozsiewa, ani nie rośnie zbyt intensywnie. Dokupiłam czerwoną - jest fioletowa, też rośnie powolutku. Ta ma być biała.
Stosuję twoja metodę - 'tańczę' po ogrodzie z roślinami, przesadzam, szukam dla nich dobrego miejsca i towarzystwa - wiem jak sąsiedztwo innych roślin jest ważne. Czasem się udaje i wtedy to dopiero satysfakcja :-)
Cha!cha!cha! spodobało mi się to 'tańczenie po ogrodzie', ale myślę, że powód może być prozaiczny - słyszałaś o zmęczeniu gleby? Pewnie w końcu przyjdzie Ci usunąć wierzchnią warstwę na jakieś 30-40 cm w głąb i zastąpić ją świeżą. Może to coś pomoże? Bo na kolejne nasadzenia szkoda forsy. :P
UsuńKrysiu, dodam jeszcze, ze pod drzewami mogłabyś zamiast kilku bylin próbować posadzić okrywowe lubiące półcień i płytko się korzeniące. Trzykrotka i Red Baron ( o ile nie wymarznie którejś zimy) na pewno wkrótce się rozrosną i daję głowę, że przyjdzie taki czas, że je ograniczać będziesz musiała.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
B.
Nie za bardzo lubię okrywowe. Jakoś taka drobnica do mnie nie przemawia. Zresztą próbowałam z barwinkiem, kopytnikiem i jeszcze paroma innymi z marnym skutkiem. Za to Gajowiec się udał :-)
UsuńDziękuję za wizytę i zapraszam. Napisz co u Ciebie, zaglądałam na O., też rzadko bywasz.
Skoro Gajowiec się sprawdził, to go tam posadź, może jeszcze którejś z jasnot miejsce by odpowiadało?
UsuńOkrywowe nie muszą być drobnicą: ułudka wiosenna, bodziszek korzeniasty, Brunera, kokorycz i wiele innych na sporą wysokość wyrastają.:)
Fajnie, że zaglądasz na O... Rzadko bywam, bo najczęściej z działki późno wracam, a i oczy mi trochę dokuczają, dlatego siedzenie przed komputerem muszę ograniczać.
Basiu, Gajowca nie chcę mieć za dużo, ale wsadzam go w rozmaite 'trudne' zakątki i też z rozmaitym skutkiem. Bodziszek u mnie szaleje ku mojemu zachwytowi, bo zapach geranium - w przeciwieństwie do Ciebie bardzo lubię. Dąbrówka jest, chyba mi tylko bluszczyka kurdybanka brakuje ;-) A mam go pod dostatkiem w Borkowie. Może przyniosę na Młociny.
UsuńOczy oszczędzaj, komputer jednak męczy, sprawdź swój ekran, są takie które mniej szkodzą, ale zwykle to takie wściekle drogie.
Pozdrawiam :-)