Co za banalny tytuł ;-)
Banalny, bo przecież nic się nie dzieje w sferze ogrodowej. Zaglądam na Młociny co tydzień, sprawdzam, czy wszystko na swoim miejscu i poza walką z zamarzniętymi zamkami i paroma zdjęciami, niewiele więcej można zrobić.
No jeszcze sobie popatrzeć, potęsknić za wiosną i po raz kolejny rozważyć pytanie: co będzie jak już domek w Borkowie stanie? Jak pogodzę kilka dni pracy w tygodniu i dłuższe pobyty w Borkowie z wizytami na Młocinach? A przecież nie wyobrażam sobie rozstania z tymi 185 metrami, gdzie każdy centymetr ziemi przekopałam setki razy, a każda roślina, która tam rośnie - poza drzewami - została posadzona przeze mnie.
Na tę chwilę plan jest prosty. Żadnych zmian. A kiedy domek już będzie i zacznę pomieszkiwać na wsi, będę się martwić wtedy.
A oto tytułowe Młociny pod śniegiem
Tydzień wcześniej też byłam. Nie udało się wtedy otworzyć zamarzniętej furteczki, więc zdjęcia zza krat ;-)
Widać różnicę, bo dzisiaj już tak słonecznie nie było.
Dla pasji i namiętności doba potrafi się magicznie porozciągać :)
OdpowiedzUsuńNa to własnie liczę ;-)
Usuń