wtorek, 23 maja 2017

Doba ma 24 godziny ;-)


Wczoraj marudziłam, że tydzień nie ma 8 dni, ale przecież doba ma 24 godziny i jak dobrze zagospodarować ten czas, to znacznie więcej można w niego wtłoczyć. W ramach nowego podejścia do doby, dzisiaj znowu po pracy na Młocinach. Jest szansa, że jakoś opanuję obydwa - młociński ogródeczek i bobrowe łąkowisko ;-)  

Kosiłam, podlewałam, porządkowałam, aż komary nie dały żyć. Zdążyłam jeszcze ze zdjęciami, ale komentarze do zdjęć dodam jutro, bo dzisiaj nie mam już siły.

Serduszka u mnie w tym roku wyjątkowo okazała.



Zawciąg nadmorski Rubrifolia, tez w tym roku bardziej się rozrósł.


Kosmatka śnieżna - Luzula Nivea - rozkwita. Trawa, która tak naprawdę jest byliną. Świetnie rośnie pod Szmaragdami.



Odbijające róże, Marmalade i ozdobne poziomki, które inaczej niż te jadalne, wcale nie są takie ekspansywne.


Kalina koralowa. Wreszcie w kwiatach, chociaż jeszcze mogłoby być ich więcej, Jednak trochę mszyc jeszcze jest. Znacznie mniej, ale są i wtedy porażone pędy nie zakwitają.


Pod różą pomarszczoną, hosty, żurawki i przywrotnik.


Moja drewniana ścieżka. Szósty rok mija a jej nic się nie dzieje. Berberysy sypią kwiatowy pył,  pęcherznice rosną jak szalone.


Rodgersja kasztanowolistna i bardzo marniutka żurawka Fire Chief. To przez ostatni upał i brak podlewania. Byłam w Borkowie, a tu żar się z nieba lał. I tak ogródeczek przetrwał wspaniale.


Odmiany Sadźca, mniejsze i większe.


Trzmielina oskrzydlona ugina się pod własnym ciężarem. Wyjątkowo też urosła w tym roku. Generalnie obfitość mojego ogrodu zadziwia mnie w tym roku.


Ognik, którego nie tnę. Ma tu miejsce, jest też wspaniałym kolczastym parawanem od strony drogi. To odmiana Ognika szkarłatnego Red column. Nie przemarza u mnie, pomimo że wcale nie jest to osłonięte miejsce.


Jeszcze sadzonka Bodziszka korzeniastego do Borkowa i można wracać. Wieczór zapada, a zaczęłam dzień o 6 rano, zatem to już 14 godzin w biegu ;-)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz