W południe 10 stopni, słonecznie, a kwiczoł, mój stały gość w ognikach sobie żeruje.
Wokół stada wróbli hałasują jak szalone, ale im zrobić zdjęcie jest bardzo trudno. Bardzo płochliwe ptaszyny.
Kolejne kły z ziemi wyłażą
Generalnie w ogródeczku śmietnik i jak nadal będą takie temperatury, to biorę się za sprzątanie.
A u mnie tej wiosny ze świecą szukać! Kłów krokusów, tulipanów, narcyzów nie widać. Ciemierniki dalej śpią, przebiśniegi również. Jedynie ranniki te, które przykryte były i cieplej miały z ziemi wyszły. Na razie kilka. Za to wrzosiec biały od dawna pąki ma, wiele już rozwiniętych. :)
OdpowiedzUsuńCo Ty, Krysiu, będziesz sprzątać? Czyściutko masz! :P
Basiu, mnie te tulipany bardzo zaskoczyły. Krokusów ani śladu, ale być może całkiem wyginęły. Na Młocinach rośliny cebulowe i nie tylko bardzo szybko marnieją. Ileż roślin przepadło be śladu! Teraz dosadzam tylko takie, które znoszą jako tako warunki ogródeczka. Cebulowych nie sadzę, bo to efekt na jedną wiosnę, a i to nie zawsze.
UsuńMiło że znowu jesteś, sikorki u córki wspaniałe. W tym roku dokarmianie ptaków mniej potrzebne, ale dla takich widoków warto :-)
Z rozrzewnieniem wspominam stare odmiany tulipanów. Były wieczne. Mam ich dwie odmiany, ale kolorystyka standardowa: czerwony i żółty. Aktualne odmiany na jeden sezon. Nawet botaniczne! Już nie kupuję, choć kolorami oko nęcą. Najbardziej żal mi szachownic: cesarskiej i perskiej.
OdpowiedzUsuńKrysiu, jak tylko dzielżany się pokażą - wyślę. Dam znać. :)
Tak jak pisałam w mailu - też już nie kupuję, bo potem tylko żal.
UsuńOj, nie wiesz jak się cieszę na dzielżany :-)