środa, 7 stycznia 2015

W kratkę

Pogodowo w kratkę, bo na zmianę to wiosna, to śnieg. Moja cotygodniowa wizyta na Młocinach dzisiaj mroźna i śnieżna. Krótki pobyt, bo bardzo dokuczliwe zimno, kilka zdjęć, by mieć czym się nacieszyć już w cieple domowym, skoro w ogrodzie na razie za bardzo się nie da.

Azalia zbrązowiała, ale wiem, że da radę, bo to już jej czwarta zima.



Trawy w śniegu









Berberysy





Krokusy sobie rosną


Zimowa wersja Letniego śniegu, czyli Clematisa Paul Farges


I Ubiorek wiecznie zielony, bo tak właśnie się nazywa

czwartek, 1 stycznia 2015

1 stycznia 2015

Witam zaglądających i oby nasze ogrody zawsze zdobiły nasze życie. Także w tym 2015 roku.
 
Nie wyobrażam sobie tego dnia bez wizyty na Młocinach. W samo południe jechałam przez kompletnie wymarłe miasto i gdyby nie akurat zakończona msza u Boromeusza, chyba nie zobaczyłabym ani jednej osoby na ulicach. Świętowanie trwa, a do tego buro, mokro, choć nie tak zimno. Temperatura dodatnia, ale mży, no i ten brak światła...

A ogród? Śpi sobie w dużej części nadal pod śniegiem, spokój, cisza wokół, aż miło pochodzić i popatrzeć co też się na rabatkach dzieje.
Azalie liściaste i gotowe na wiosnę


Wiciokrzew zaostrzony 


Miskant Gnome nadal sprężysty


Wilczomlecze


Forsycje też gotowe na wiosnę





Hortensja pnąca zachwyca pędami pełnymi pąków


 Róże pnące nadal zielone i do tego z czerwonymi pąkami liści


Krokusy niecierpliwe już spod śniegu wychodzą


Bardzo jest wiosennie i niech tak już będzie. Wracałam przez nadal pustą Warszawę przy akompaniamencie koncertu Filharmoników Wiedeńskich, a Studenten polka z motywami Gaudeamus wprawiła mnie w jeszcze bardziej radosny nastrój. Oby tylko każdy dzień tego 2015 roku był tak radośnie miły.

Czego życzę Wszystkim czytającym te moje wpisy :-)

piątek, 26 grudnia 2014

piątek, 19 grudnia 2014

Młociny w grudniu

W środę pisałam o Borkowie w grudniu, dzisiaj piszę o Młocinach i tej mojej kwadratowej, malutkiej przestrzeni, gdzie każda trawka jest moja, bo przeze mnie posadzona. Lubię tam wpaść choćby na kilka minut, bo pomimo pory roku, wszystko tak ładnie żyje.

Pograbiłam jak zwykle liście, a zbierając liście z rabat odkryłam spore kiełki krokusów. Dzisiaj ponad 10 stopni ciepła, rośliny chyba biorą to za początek wiosny, w trawach nowe zielone pędy. A że w perspektywie miesiąca zimy ani śladu, to może nic im się ni stanie.

Dzisiejsze widoczki

Róże nadal mają zielone listki


Trawy bez zmian i ogólnie dość zielono








Teraz ogródki poczekają parę dni, w weekend pracuję, potem mam przedwigilijne spotkanie z synem, a potem znowu będzie czas na wizytę na Młocinach. Świąt w tym roku nie obchodzę. Bez Grina nie ma atmosfery ....

piątek, 12 grudnia 2014

Strach ma wielkie oczy ;-)

Od ostatniego włamania, każdy wyjazd na Młociny to obawa i strach co tam zastanę. Ale też i w różnych momentach, kiedy pomyśle o moim ogródku stale wyobrażam sobie, co też złego znowu może się tam wydarzyć. Wyobraźnię ma ogromną, więc i strach jest straszny. Toteż pomimo nadal braku samochodu - ASO się nie wywiązało, nie ubezpieczyciel! - dojeżdżam 'zbiorkomem' - jak to nazywa mój syn - cierpiąc straszliwie, bo nie lubię być zbyt blisko ludzi, a zapach w tramwajach doprowadza mnie do tego, że czasem muszę wysiąść wcześniej. 

Jeszcze parę dni i wracam do samochodu. A na Młocinach na szczęście spokój i uroda. Zimy ani śladu, wilgotność w sam raz, nie ma nic do roboty, poza popatrzeniem na roślinki i tzw, obchodem ogrodu.

Obeszłam, popatrzyłam, zebrałam suche listki, nacieszyłam się tym, że wszystko tak ładnie wygląda, no i tyle ...

Śliczne listki  azalii japońskiej


 Iwa w pączkach


Wilczomlecze kolorowe


I bezustannie śliczne trawy




Nie wiążę traw w tym roku, bo zima jest, taka jaka jest, a trawy wyglądają tak atrakcyjnie, że szkoda je ruszać. Oczywiście nie mam też żadnych zabezpieczeń, czy chochołów na roślinach, bo po pierwsze to dużo za wcześnie, a po drugie zrezygnowałam już dawno z roślin ginących w naszym klimacie. Nie warto.