środa, 10 czerwca 2015

Po przerwie

To była krótka przerwa od ogrodów. Czasem też warto, bo potem kiedy się wraca, wszystko cieszy jeszcze bardziej. Bałam się, jak susza da się we znaki ogrodowi na Młocinach, bo w Borkowie to mokradła, tam susza nie straszna. Zresztą tam będę tam jutro, to też sprawdzę.

A na Młocinach nadal królują róże, towarzyszą im czosnki, trzykrotki i gaillardie.















Czarne Rudbekie Black Beauty coraz większe, a Wiciokrzew zaostrzony rozpoczyna kwitnienie.


I jeszcze tylko Głogownik wpasowany w Dławisza. Pokazuje, że nie tak łatwo go zadławić ;-)


Trawnik po koszeniu pokazał, że jednak była susza, więc lałam dzisiaj wodę niemal bez przerwy. 

Suszę widać też niestety na dolnych liściach bylin. Bardzo tego nie lubię, bo to oznacza cierpliwe skubanie tych żółtych listków, inaczej widok np. floksów jest niezbyt ładny. Pięciorniki też pożółkły, ale reszta trzyma się wspaniale.


piątek, 5 czerwca 2015

Sweet lazy afternoon...

...
wśród zielonego buszu, pod błękitnym niebem, w ciszy, z dala od wszystkiego, czy można chcieć więcej ;-)

Piwonia, ja wiem, każdy ma, tylko to moja pierwsza i bardzo podoba mi się to, co ma w środku


Zielony busz wokół. Mam wrażenie, że obornik granulowany przekopany wiosną z ziemią na rabatach, daje o sobie znać. Gęsto i zielono wokół




Kwiat Rodgersji






 I światło niesamowite, słońce prześwietlające konary gruszy i robi się bajkowo. A do tego wokół cisza, puste ogródki, no raj ;-)

środa, 3 czerwca 2015

Róże ponad wszystko ;-)

Róże - bo kiedy po czterech dniach nieobecności na Młocinach znalazłam się przed moim ogródeczkiem, zobaczyłam taki widok.



Moje pnące wreszcie się nieco wykazały, a czekałam na to - bagatela - trzy lata !


Nadal pozostaje zagadką, czy to na pewno Flammentantz, bo te moje krzewy kwitną dwa razy, a to nie jest cecha tego gatunku. Zobaczymy, ale ja i tak bardzo lubię pomimo ich niezwykle 'kiczowatej ' urody. No taka jest prawda, że róże zawsze są zbyt pięknie, zbyt czerwone, zbyt doskonałe... Istny kicz, ale chyba powoli zmieniam moje preferencje artystyczne ;-)


Pierwszy zbiór owoców - jagódki kamczackie obrodziły. Jest faktem, że zbieranie ich bez płachty pod krzewami, oznacza jagody z ziemią. Bardzo łatwo opadają.

No i jest kolor piwonii. Niestety ani biały, Baroness Schroeder, ani Red Charm, tylko pospolity 'majtkowy' ;-) Ale i tak się cieszę, bo to moja pierwsza własna piwonia.


 Kwiaty na Hortensji pnącej, cudnie rosnącej


Czarne Rudbekie


 No i takie tam...





Jutro grillowanie z synem, tutaj, na Młocinach, czyli wielkie świętowanie, tylko inaczej ;-)

czwartek, 28 maja 2015

Mój ukochany ogródek ;-)

Ukochany ogródek na Młocinach i łąki w Borkowie za którymi tęsknię bezustannie, bo jestem tam zbyt rzadko, ale i tak znowu nic mi do szczęścia nie brakuje ;-) 

A Młociny tak zielone i bujne, że nawet koszenie trawy jest mniej paskudne, jak się patrzy na te zielone ściany ;-) Kosić nie lubiłam nigdy, a po porażeniu prądem w ubiegłym roku - z własnej winy - każde koszenie to dla mnie ogromny stres. Teraz zawsze koszę w odpowiednim obuwiu, rękawiczkach i bardzo uważam gdzie jest przewód od kosiarki.  A zatem kosiłam, przycinałam i po prostu cieszyłam oczy moim ogrodem.

Mam nadzieję, że zaglądającym też się spodoba ;-)