Dzisiaj zdałam sobie sprawę, że nie mam żadnych zdjęć ogrodu widzianego z zewnątrz, tak jak go widzą osoby przechodzące obok mojej działki. Toteż dzisiaj tylko widok spoza ogrodu, ale na ogród.
185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
piątek, 12 czerwca 2015
Upał
Dzisiaj nieznośnie gorąco, ziemia sucha jak piasek, trawnik żółknie :-(
Ale i tak rośliny dają radę i kwitną, bo nadszedł ich czas.
Wiesiołek
Clematis Polish spirit jeszcze w pąkach
Stella d'Oro też
Za to Paul Farges w całej okazałości
Róże nadal kwitną, i Pomarszczona i Flammentantz
Chyba będzie wielki urodzaj w tym roku. Im pogoda sprzyja
I czarna piękność
środa, 10 czerwca 2015
Po przerwie
To była krótka przerwa od ogrodów. Czasem też warto, bo potem kiedy się wraca, wszystko cieszy jeszcze bardziej. Bałam się, jak susza da się we znaki ogrodowi na Młocinach, bo w Borkowie to mokradła, tam susza nie straszna. Zresztą tam będę tam jutro, to też sprawdzę.
A na Młocinach nadal królują róże, towarzyszą im czosnki, trzykrotki i gaillardie.
Czarne Rudbekie Black Beauty coraz większe, a Wiciokrzew zaostrzony rozpoczyna kwitnienie.
I jeszcze tylko Głogownik wpasowany w Dławisza. Pokazuje, że nie tak łatwo go zadławić ;-)
Trawnik po koszeniu pokazał, że jednak była susza, więc lałam dzisiaj wodę niemal bez przerwy.
Suszę widać też niestety na dolnych liściach bylin. Bardzo tego nie lubię, bo to oznacza cierpliwe skubanie tych żółtych listków, inaczej widok np. floksów jest niezbyt ładny. Pięciorniki też pożółkły, ale reszta trzyma się wspaniale.
Suszę widać też niestety na dolnych liściach bylin. Bardzo tego nie lubię, bo to oznacza cierpliwe skubanie tych żółtych listków, inaczej widok np. floksów jest niezbyt ładny. Pięciorniki też pożółkły, ale reszta trzyma się wspaniale.
piątek, 5 czerwca 2015
Sweet lazy afternoon...
...
wśród zielonego buszu, pod błękitnym niebem, w ciszy, z dala od wszystkiego, czy można chcieć więcej ;-)
Piwonia, ja wiem, każdy ma, tylko to moja pierwsza i bardzo podoba mi się to, co ma w środku
Zielony busz wokół. Mam wrażenie, że obornik granulowany przekopany wiosną z ziemią na rabatach, daje o sobie znać. Gęsto i zielono wokół
Kwiat Rodgersji
I światło niesamowite, słońce prześwietlające konary gruszy i robi się bajkowo. A do tego wokół cisza, puste ogródki, no raj ;-)
środa, 3 czerwca 2015
Róże ponad wszystko ;-)
Róże - bo kiedy po czterech dniach nieobecności na Młocinach znalazłam się przed moim ogródeczkiem, zobaczyłam taki widok.
Moje pnące wreszcie się nieco wykazały, a czekałam na to - bagatela - trzy lata !
Nadal pozostaje zagadką, czy to na pewno Flammentantz, bo te moje krzewy kwitną dwa razy, a to nie jest cecha tego gatunku. Zobaczymy, ale ja i tak bardzo lubię pomimo ich niezwykle 'kiczowatej ' urody. No taka jest prawda, że róże zawsze są zbyt pięknie, zbyt czerwone, zbyt doskonałe... Istny kicz, ale chyba powoli zmieniam moje preferencje artystyczne ;-)
Pierwszy zbiór owoców - jagódki kamczackie obrodziły. Jest faktem, że zbieranie ich bez płachty pod krzewami, oznacza jagody z ziemią. Bardzo łatwo opadają.
No i jest kolor piwonii. Niestety ani biały, Baroness Schroeder, ani Red Charm, tylko pospolity 'majtkowy' ;-) Ale i tak się cieszę, bo to moja pierwsza własna piwonia.
Kwiaty na Hortensji pnącej, cudnie rosnącej
Czarne Rudbekie
No i takie tam...
Jutro grillowanie z synem, tutaj, na Młocinach, czyli wielkie świętowanie, tylko inaczej ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































