piątek, 18 lipca 2014

Floksy i winogrona

Albo pogoda dzisiaj w stolicy ciężka, albo wczorajsze przepracowanie dało o sobie znać, bo z mojej normalnej aktywności dzisiaj niewiele pozostało. Z trudem robiłam codzienne porządki na Młocinach, do tego załamała się podpora pod winogronami i było sporo naprawiania.

Ale co zrobić trzeba zrobiłam stale mając w myślach porównanie pomiędzy obydwoma ogrodami - tu delikatne dopieszczanie szczegółów, tam ciężka orka u podstaw i daleka droga do czegokolwiek ogrodowi podobnego. Nie narzekam, tylko porównuję i wiem, że muszę odwrócić proporcje czasowe - więcej w Borkowie, mniej na Młocinach. Tylko na tę chwilę to nadal niemożliwe.

Na Młocinach cisza i spokój, sroki szaleją, wiewiórki biegają a ja siedzę sobie wśród moich krzaczków i cichutko podglądam te ich harce. 

Floksy zaczynają kwitnąć




 Iwa po cięciu rośnie niezwykle intensywnie, a te nowe przyrosty maja taki miły różowy kolorek.



Niestety morwy też rosną intensywnie i chyba się poddam - trzy lata z rzędu tnę je by nie rosły na wielkie drzewa, ale to walka z wiatrakami. Chyba w tym roku zostawię je własnemu losowi. Problem w tym, że zacienią mi działkę całkowicie. Cień pożądany, ale w ich cieniu to jest wilgoć, ślimaki i mech. Tak intensywne ulistnienie mają morwy, że tworzą całkowicie nieprzepuszczalny parasol. Także od deszczu. 

Morwowa korona


I winobranie będzie też intensywne, ale tu akurat się cieszę, bo to niezwykle pyszne winogrona deserowe. Tych na wino, jak zwykle, mnóstwo także.



Tylko bardzo się boję mączniaka. Ta odmiana co roku choruje. Jak dotąd ani śladu białych nalotów na liściach. Może tym razem nie będzie.


środa, 16 lipca 2014

Kolory mojego lata


Mój ogród nigdy nie miał być pełen kwiatów. 

Od początku wprawdzie marzył mi się kolorowy ogród, ale kolorowy wszelkimi odcieniami liści krzewów. W oczywisty sposób kwiatów nie uniknęłam, a nawet powoli ich przybywa, ale nadal są to jedynie kwiatowe akcenty, za to odcieni liści u mnie bogactwo!
 



A liliowce polubiłam na tyle, że na pewno będzie ich przybywać.


Podobnie z jeżówkami. Teraz mam ochotę na te strzępiate ;-)



A na koniec dzisiejsza niespodzianka z wczorajszej wizyty w ogrodzie. Powtórnie zakwitła sasanka. Oto pierwszy jeszcze nie w pełni rozwinięty kwiat letniej sasanki, a pąków naliczyłam siedem!



poniedziałek, 14 lipca 2014

Kosiarka

Dzisiaj rano kurier przytaszczył moje nowe cudo. Cudo stało sobie potem w pudełku czekając, aż wrócę z pracy. Potem już w ogrodzie powyciągałam z pudła rozmaite kawałki i zaczęłam składać.



Jak widać trawa wokół podestów bujna, tak zarośniętego ogrodu chyba jeszcze nie miałam. No ale kosiarka miała być w piątek. Na szczęście nie było dalszego opóźnienia w dostawie, bo chyba bym ze zmartwienia już całkiem spać przestała.

Składanie poszło gładko, bo to nie pierwsza kosiarka, a do tego instrukcja dobra. Kosiarka Hecht 1400, taka akurat na te moje 185 metrów. No i po pierwszym koszeniu!
Różnica kolosalna, nowe noże ścięły trawkę równiutko, żadnych poszarpanych końcówek, jednak warto kupić nieco droższy sprzęt, bo wtedy trawnik dużo lepiej wygląda. Co za radość i ulga.

A z innych nowości ogrodowych to np. zupełnie niesamowite końcówki Przetacznika Christa




Co ciekawe, takie rozrośnięte grzebienie ma jedynie kępa przesadzona, oddzielona z tej starej. Tu grzebyczki w normie ;-)

Hosta gigant ślicznie kwitnie

A wkoło nadal fiolety czosnków


Dołączyła Budleja z pierwszymi kwiatami



Gąszcz krwawników



A tu tuje dostały towarzystwo. Podzieliłam kupioną w ubiegłym roku Kosmatkę śnieżną. Rosła pod Hortensjami dębolistnymi przy murku, ale już tam za ciasno się zrobiło.



Kanny wreszcie nieco podrosły, ale z tego co wiem, nie tylko u mnie kiepsko bardzo rosną.


A tu ścięty miesiąc temu Trzcinnik. Pięknie odrósł, a był okropnie brzydki, suchawy i żółty.


 I Śnieguliczka koralowa




czwartek, 10 lipca 2014

Wcale nie zaniedbuję ogrodu

... tylko nie mam siły ostatnio pisać o młocińskim ogródku. jestem tam regularnie, podlewam, chwasty wyrywam, grabię opadłe liście, tylko nie koszę trawy, bo nadal nie mam kosiarki!

Wprawdzie już kupiłam, tyle że dostawca głuchy na moje maile i telefony. W sklepach ogrodowych raczej badziewie sprzedają, a ja sobie wymarzyłam kosiarkę nieco lepszą, choć nadal elektryczną. Te spalinowe to jednak nie na te moje 185 metrów ;-)  

Szukałam długo, bo akurat tego modelu nigdzie nie mieli, aż trafiłam na sklep z dostawą w 24 godziny. Tyle że ta dostawa w te 24 godziny to jedynie na papierze, a raczej na ekranie. Głucho. Nie ma odpowiedzi, nikt na telefony nie odpowiada. Jak jutro nadal będzie cisza, to tutaj napiszę, jaki to sklep, by nikt tam nic już nie kupił.

No to nie koszę, tylko chwasty z trawy wyrywam i co się da ręcznymi tnę, ale mam już dosyć. Inna sprawa, że z deszczem padającym co 5 minut koszenie to tez wyzwanie.

A w ogrodzie niewątpliwie liliowców czas.









Hortensje wyhodowane z patyczków kwitną



Jeżówek też czas




A i czosnki nadal cieszą 






Niektóre już tylko jako suszki ;-)


A to już ogród w strugach ulewy. Chyba widać te warkocze deszczu, grube i ciężkie. A wszystko w niemal sekundach - od słońca do ulewy.