piątek, 17 kwietnia 2015

Odpoczynek na Młocinach

Po dwóch dniach orki w Borkowie, dzisiejsze prace w ogródku na Młocinach to relaks. Podlałam cebulowe, usunęłam drobne chwasty z rabat i trawnika, czeka mnie kancikowanie trawnika, ale to może w przyszłym tygodniu, kiedy odzyskam siły.

A ogród cieszy oczy coraz pełniejszą zielenią i coraz to nowymi kwiatami. Do tego te co już rozkwitły, z racji niskich temperatur pięknie trwają, więc zamiast szybkiej okresowej wymiany kwitnienia, jak było w roku ubiegłym, teraz coraz więcej kolorów naraz.

Kwitną białe




W tle piwonia chińska Red Charm. To jej drugi rok od posadzenia, więc trochę liczę na to, że zakwitnie


Biała rabata, dopóki nie zakwitną liliowce, wtedy są wszystkie kolory tęczy
 

Tulipany tuż, tuż...


A tu czosnki giganty Globemaster pod lawendą, obok zieleń Przetacznika Veronica spicata 'Christa' i czerwone główki Tojeści kropkowanej 'Golden Aleksander'


Pierwiosnki pod jaśminowcem


Barwy pęcherznic, moich ukochanych krzewów






To bardzo ciekawe listki pigwy


Hortensja pnąca już zielenieje


poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Grad i wichura

Jakoś nie sposób nie pisać o tym, co ta pogoda wyprawia.

Skala zmian i zaskoczeń jest doprawdy szeroka. Po niemal letnich dniach, dzisiaj nie tylko wicher i zimno, ale nawet grad spadł. Niewielki, na krotko, ale był, akurat jak udało mi się dotrzeć na Młociny. A dotarłam z opóźnieniem, bo pęknięta rura nie tylko pozbawiła mnie wody na weekend, musiałam też udostępnić mieszkanie na instalację nowej. Na szczęście demolka nie była zbyt niszczycielska i nie trwała zbyt długo.

A na Młocinach właściwie bez zmian.



To chyba jednak nie Lepiężnik. Basiu, jak zajrzysz może rozpoznasz ;-)


Ale generalnie rabaty zielenieją, tutaj Gajowiec i Dąbrówka



Jagoda kamczacka Wojtek - lubię ją bardziej dla jej urody, niż owoców ;-)


Narcyzy trąbkowe zwane też żonkilami


A tu botaniczne, pełne



Tulipany ociągają się z kwitnieniem, ale niemal wszystkie mają już pąki.




Berberys Kórnik


Szafirki pod Ognikami. Sporo tu żółtych liści, bo Ogniki ciężko chorowały w ubiegłym roku. Wyglądało to jak zaraza ogniowa, ale tylko je czyściłam z chorych liści i owoców, potem pogubiły sporo liści, ale teraz wyraźnie się regenerują, tylko jeszcze resztki suchych listków gubią.


Jutro chyba dzień przerwy od ogrodów, trzeba siły zbierać na czwartkowe prace ziemne w Borkowie. W środę jadę wszystko przygotować, potem ryjemy !

piątek, 10 kwietnia 2015

Kwiaty, kwiaty, kwiaty!

Kolejny piękny dzień, wiosna w pełni, przyroda przyspiesza. Jeszcze nie wszystko kwitnie, ale od środy, kiedy był jeden kwiat, dzisiaj duża zmiana, bo zrobiło się kwiatowo.








Nektaryna


Ogólnie też zielenieje, ale znowu sucho


Wojtek kwitnie ;-) Będą jagódki


Po wczorajszej orce w Borkowie, dzisiaj na Młocinach prace lekkie i przyjemne. Skończyłam gracowanie rabat, przycięłam suche pędy na Clematisach, a potem na leżaczku, w słoneczku...

I choć to dzień, w którym powracają obrazy z Pałacu sprzed pięciu lat, gdzie wtedy pracowałam, wolę być z dala, tak jak teraz.



środa, 8 kwietnia 2015

Wygracowane rabaty

Wreszcie można było popracować w ogrodzie. 

Dotychczasowe zimno wyganiało do domu, zresztą nawet chwasty nie rosły. Do dzisiaj! Dwa dni słońca i jednak są. Nie jest ich u mnie dużo, bo stale czyszczę rabaty, ale właśnie to stale to klucz do czystych grządek. A zatem grabki, rękawice i do dzieła. 

Do gracowania, albo motyczenia. 

Chyba mało kto używa tych wyrażeń obecnie, ale ja je lubię i do tego rzeczywiście gracuje w ogrodzie, bo nie mam kory, tylko gołą ziemie, a to pozwala na takie właśnie spulchnianie gleby. Przyznam, że nie znoszę ogrodów zasypanych korą, nie wiem jak ziemia pod nią wygląda po paru miesiącach, musi być twarda jak skała. A tak co parę tygodni przegracuję moje rabaty i zaraz jakoś tak świeżo w ogrodzie.

O, tak jak dzisiaj, tylko nadal pusto jeszcze.











poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Zielone kępy

Nadal zimno, a do tego całkowicie bez słońca. Nie wytrzymałam jednak i pojechałam na Młociny. Stolica wymarła, ogrody też, cisza a i w ogrodzie niezbyt ciekawie. Jakoś szaro pomimo tych zieloności rozmaitych. Wszystkie byliny rosną, dookoła wszędzie większe i mniejsze zielone kępy,a czasem kolorowe też, jak ta kępa Wiesiołka krzewiastego


Przetacznik siwy 


Wilczomlecz złocisty


 Wilczomlecz martini 'Ascot Rainbow'


Wszędzie zieleń bodziszków


 Gajowiec żółty. Jeszcze kilka dni temu były tylko prawie gołe pędy, a teraz wszędzie te palemki, które wkrótce zakwitną na żółto.



Sasanki mi się rozrosły, a była jedna dwu centymetrowa kępka, kiedy ją posadziłam.


Wszędzie też Rozchodniki, tylko te ciemne znacznie wolniej wychodzą z ziemi.

No i czekam na ciepło. Z optymizmem czytam prognozy pogody, bo zamówiłam rośliny na skarpę w Borkowie. Jak dobrze pójdzie w czwartek wreszcie trochę obsadzę ten mój pagórek nad stawem.


sobota, 4 kwietnia 2015

Pączkowo i niestety smutno

Piękny dzień wbrew prognozom i coś czuję, że zaraz będzie ciepła wiosna. Jeszcze zimno, ale nagle w tym kwietniowym słońcu zrobiło się cudnie i ciepło. No bo musiałam zajrzeć na Młociny i zobaczyć co się zmieniło. Teraz to każdego dnia coś nowego i także dzisiaj nie zawiodłam się na naturze. Stąd tytułowe 'pączkowo', bo absolutnie wszystkie gałązki pokryte zielenią pąków.





Poza tym szafirki w pąkach



Trawy coraz zieleńsze. To jest zaleta Trzcinnika, że on jako pierwszy szybko rośnie na wiosnę. Pozostałe trawy - np. rozplenice czy Imperata Red Baron - potrzebują dużo więcej czasu. Kostrzewy za to zawsze zielone.


A tu niespodzianka, bo Zebrinus ma zielone pędy.


Pączki na różach są od dawna, ale teraz coraz więcej liści.

A tu też niespodzianka, bo krokusy nadal są, do tego obok rozkwita nieznana mi roślina. Dostałam ją dawno temu od przemiłej Agnieszki, ale nie za bardzo chciała rosnąć. W tym roku taka niespodzianka. Tyle że ja nie wiem co to!


Chciałam dodać link do wątku Agnieszki, by pokazać Jej niezwykłe rośliny, ale kiedy weszłam na Forum Świata kwiatów natrafiłam na ... wątek pożegnalny
To trudne do pojęcia, bo mam tak wiele Jej roślin, bo przysyłała cudownie zapakowane nie tylko zakupione okazy, ale też mnóstwo dodatkowych sadzonek z Jej niezwykłej kolekcji. Nie poznałam Agnieszki osobiście, ale czasem więcej znaczy taki kontakt, jaki miałyśmy.

A w domu mam tyle roślin od Niej...