piątek, 6 maja 2016

Hosty, żurawki, bez i nowe rośliny

Dużo zdjęć dzisiaj zrobiłam. Może dlatego że w ogóle dużo zrobiłam ;-) Posadziłam nowe rośliny, rozsypałam wory czarnoziemu na rabatach, skosiłam trawnik, przystrzygłam krawędzie nożycami, zgrabiłam trawnik po koszeniu, a na koniec podlałam wszystko. Ufff.

No to po kolei, taki mały przegląd tego, co jest i jest już w miarę duże  

Hosty - nie mam ich zbyt wiele, ale te co mam rosną cudnie i pewnie w tym roku przybędzie parę sztuk





Żurawki - teraz tylko dwie, Obsydian i Green spice, ale mam tez Marmalade i Fire chief i oczywiście Palace purple.



Bez zakwitł



A nowe rośliny przyjechały wczoraj, a dzisiaj już rosną. Trzeba będzie sporo poczekać na efekt, ale może się uda.




A poza tym Serduszka coraz większa



Kosmatka śnieżna zakwita



Wilczomlecz złocisty nadal kwitnie


Głogownik odradza się po zimie


 Liliowce kudłate


Zielono ;-) 


Dławisz zarasta ogrodzenie










Bardzo dużo pustych miejsc. Wygląda na to, że straciłam absolutnie wszystkie trawy. Nie tylko turzyce, ale też miskanty, rozplenice, miłki. Z traw mam teraz jedynie dwie kostrzewy sine, 3 trzcinniki i wiele kęp kostrzewy miotlastej.

Zebrinus, Cabaret, Gnome - wciąż suche badyle, ale jeszcze nie tracę nadziei. Rozplenice to samo. 

Trochę to potrwa, zanim zapełnię te wszystkie dziury, a poza tym na jak długo? 

  

wtorek, 3 maja 2016

Gnojówka, tęcza, demolka i oberwanie chmury

Tytuł zapowiada same atrakcje ;-)

Zacznę od gnojówki.  Na majówce w Borkowie czyszcząc ścieżkę narwałam sporo młodych pokrzyw. Jak wiadomo materiał na złoto ogrodnika, toteż od razu zalałam ją wodą ze stawu, a potem wstawiłam do samochodu. Podróżowanie po kraju z wiadrem pełnym gnojówki? No ciekawe rozwiązanie, nieprawdaż?


 Dowiozłam, gnojówka od wczoraj kisi się na Młocinach.

Wieczorem w poniedziałek zgodnie z prognozą była ulewa, ale że krótka i pełna słońca oczywiście była tęcza. Pierwsza w tym roku.

 
Dzisiaj, wtorek, patrząc na prognozy pogody miałam silne postanowienie pozostać w domu. Ale niezwykle słoneczny poranek i znaczne opóźnienie w pojawieniu się zjawisk burzowych pognało mnie na Młociny. Los jak zwykle czuwał, bo moja obecność na działce była wielce pożądana.

Sporo zniszczeń przez nocnych wandali, niestety. Nic nie zginęło, najwyraźniej komuś było potrzebne 'wyżycie' się na na czymkolwiek.

Zdjęć nie robiłam, bo wandalizmu uwieczniać nie potrafię. Parę godzin pracy i właściwie nie widać zmian. Na szczęście nie ucierpiały rośliny, tylko moje drewniane aranżacje.

Tak czy inaczej pozostało to paskudne uczucie jak po wizycie złych ludzi zawsze pozostaje. Do tego prognoza pogody zaczęła się sprawdzać, najpierw deszcze, potem burza całkowicie zniechęciły mnie do dalszego pobytu na Młocinach. W drodze powrotnej do domu jechałam w ścianie deszczu. Na szczęście było pusto, widoczność na drodze pozwalała na jazdę żółwim tempem. Dojechałam.

Zdążyłam jeszcze zrobić kilka zdjęć przed wyjazdem.

Mokry i 'ośnieżony' ogródek - deszcz obsypał kwiaty z gruszy



Bardzo lubię ten widok


Podzielone w ubiegłym roku przetaczniki rozrosły się spore kępy 


Serduszka baaardzo nieśmiało ;-)


Chyba są wieczne, bo juz tak trzeci tydzień stoją wśród wiesiołka


A te dla odmiany trzeci tydzień w pąkach. To ma być 'The Elegant Lady' ;-)


Ubiorek mój cudny


Claret oczywisty! Jarzmianka trzyma kolor


Jeden jedyny z kilkunastu Queen of the night


I wielka radość - Rodgersja jest i ma się świetnie, a bałam się, czy też nie padła od mrozu


Marmelade też się trzyma

  
A Google mi zrobił na deser taką panoramę :-)




czwartek, 28 kwietnia 2016

Po deszczu

Wreszcie ziemia przypomina ziemię, a nie szary pył. Deszcz padający wczoraj i w nocy wreszcie dostarczył ogródkowi dość wilgoci i z przyjemnością patrzyłam na moje wprawdzie pustawe jeszcze rabatki. 

Posadzone dwa dni temu rośliny pięknie się przyjęły, a Jarzmianka Claret nieśmiało pokazała kolor zakwitając pierwszym, malutkim kwiatkiem.


Wkrótce dojdą tu kolejne białe jeżówki, białe floksy, a za czerwonymi trawami wrócą czarne Rudbekie. Wrócą, bo po stracie Black Beauty będą inne czarne, tym razem Green Wizard, ale one też są czarne.

Przesadziłam Bergenie z pełnego słońca do cienia, bo stale miały przypalone liście, nigdy też nie zakwitły. To paroletnie rośliny, ale tej wiosny straciły wszystkie liście i teraz odrastają na nowo.


Rosły pod clematisem, teraz muszę znaleźć coś do posadzenia tam, by osłonić clematisom 'nóżki'. A że to patelnia, to zastanawiam się nad przywrotnikiem, Alchemilla mollis. Od dawna za mną 'chodzi' ta roślina, bo lubię takie bujne z liści i kwiecia, kępiaste byliny.

Powalczyłam z chwastami, uporządkowałam miejsce wokół ujęcia wody. Trawa powrastała w kamienie, trzeba to było wyczyścić.



Za murkiem Hortensja dębolistna powoli zielenieje.


Za to berberysy już w pełnym rozkwicie



Wykopałam ostatecznie starą budleję. Miałam ją 4 lata, niestety nie przeżyła tej zimy, poza tym zaczynam się obawiać, czy nie mam turkucia, bo zbyt wiele roślin po prostu znika.

Do tego muszę się przyznać, że wprawdzie nie tu, ale w Borkowie miałam spotkanie z tym potworem. Podczas przekopywania skarpy pojawił się ten zwierz, a ja zgłupiałam i pozwoliłam mu zniknąć w ziemi. Jest niesamowicie duży i na swój sposób piękny. Mam nadzieję, że nie ma ich w Borkowie dużo, ale dotychczas żadna roślina nie padła.




wtorek, 26 kwietnia 2016

Zielono mi

Tak dzisiaj cudnie i ciepło i ślicznie wokoło. A na Młocinach coraz więcej zieleni i kolorów wokół.


Kalina koralowa bez śladu mszyc - zimna wiosna ma swoje zalety. Pod nią hortensje z patyczków



Trzmielina oskrzydlona wiosennie na żółto, potem będzie zielona, a na jesieni czerwona. Cudny krzew.


Wilczomlecz złocisty

 Hortensja z patyczków wśród Ubiorka



Żurawki Palace purple jak zwykle niezawodne


Serduszka na razie rośnie w zieleń


A tu moje wyhodowane z torebkowych korzonków rośliny jadą na Młociny. Jak widać udało się, ale poświęciłam im sporo uwagi 


I już rosną od wczoraj. Najbliżej obudowy słupa są budleje Black Knight, przed nimi 3 jarzmianki Claret, dalej trzykrotka biała i dwie białe jeżówki. Jeżeli kolory się sprawdza, będzie tu czerwony fiolet z bielą, a po bokach czerwona trawa Red Baron, która już wschodzi.


A tu z przodu patyczkowa hortensja, przed nią Sadziec purpurowy z torebki. Sadźca mam już sporo, stare sadzonki też już wzeszły, ale sprawdza się u mnie i bardzo go lubię.


Pigwowiec Sargentii - bardzo wolno rośnie, dwa inne przepadły.


Hortensja dębolistna - mam 3, 2 w liściach, trzecia nadal nie wiadomo, ale bardzo liczę, że jeszcze się obudzi, tak jak wszystkie krzewuszki, które wprawdzie słabo, ale dają oznaki życia.


Definitywnie straciłam Rudbekię Black Beauty, a był to wyjątkowy okaz. Dwa lata z rzędu rosła bujnie i kwitła tymi niezwykłymi kwiatami, w tym roku nic się nie działo - wykopałam zgniłe karpy.

Cieszę, że Rodgersje rosną, że reszta ogrodu coraz ładniejsza, a w planach sporo nowych roślin, tylko nie od razu, co miesiąc parę sztuk jak budżet pozwoli i będzie nowy image ogrodu ;-)
 


piątek, 22 kwietnia 2016

Trawnik

Moje zabiegi działają i jeszcze nie doskonały, ale powoli trawnik wygląda coraz lepiej.



Jeszcze go nie koszę, daję mu parę dni na silniejszy wzrost. We wtorek pierwsze koszenie w sezonie.


Białe tulipany z kilkunastu w tym roku ostały się trzy lub cztery, czarny chyba jest jeden. Wszyscy chwalą botaniczne Tarda, w tym roku sadzę tylko takie. Inaczej to strata czasu i pieniędzy. Jak to było, że te stare tulipany sprzed 20 lat nadal są i kwitną, co widzę u sąsiadów działkowców?


Ta kolorowa grupa to sadzone jesienią. Zwykle daleko mi do takich kolorów, ale miałam taki odruch i oto zmiana.

Jak zwykle sporo porządkowych prac, np wyczyściłam podesty w trawniku. Raz w roku to robię, ale lubię jak są bez wyrastającej trawy, tak jak tutaj.


To jest zdjęcie sprzed roku. Nie ma tulipanów, pergola cała w clematisach, wilczomlecz złocisty ogromny, a w tle widać rude trawki, Carex Buchanani której już nie ma :-( Straciłam w tym roku chyba wszystkie trawy poza trzcinnikiem.

Straciłam też chyba starą budleję, jedną z trzech hortensji dębolistnych, krzewuszki nadal wątpliwe, no pogrom ogrodu.

 


 

czwartek, 21 kwietnia 2016

Nie było mrozu!

Strasznie straszyli tym spadkiem temperatur. W nocy wyobrażałam sobie jak cały ogród zmrożony pada, a że strat mam w tym roku sporo, to już nie wiem jak bym to zniosła.

Na szczęście ogród bez zmian, a po parogodzinnym laniu w niego wody - wreszcie jest woda w ROD - wygląda nie najgorzej i pełen jest życia.