wtorek, 14 czerwca 2016

Kolejny tydzień, kolejny dzień...

Ogród jak pies wymaga stałej opieki. Kilka dni przerwy i ziemia spieczona na piach, suche liście u nasady roślin, zielono od chwastów, trawiaste wąsy wszędzie .. itd.

No tak to jest ze wszystkim, bez tego TLC, czyli Tender Loving Care nic nie wygląda tak, jak lubimy by wyglądało.

Rzuciłam się zatem do roboty, by chociaż trochę nadrobić ten stracony czas. Oczywiście koszenie, potem pierwsze podlewanie, tyle by nawilżyć ziemię i ułatwić dalsze porządki, potem ścinanie nożycami krawędzi - gdzie dałam radę - potem grabienie i czyszczenie rabat. No daleko do ideału, ale tego to ja już nawet nie próbuję doścignąć.





 Żółto od Wiesiołka


Owocowo na wszystkich drzewach


Sadziec ogromny


A tu Ruta, o której znana ogrodniczka napisała, że nie ma wartości zdobniczej. Śmiem twierdzić inaczej.


No i widoczki ogólne


Kwitnie tylko Stella na razie, pozostałe liliowce jeszcze w pąkach.


Rodgersje nadal w różnych rozmiarach.


Biała Trzykrotka wirginijska


Hortensje wszystkie w pąkach - pnąca już właściwie przekwita, dębolistna zaraz zakwitnie, a ta z patyczków wyhodowana pięknie mi się rozrasta.



Zielona ściana Dławisza



Na pergoli Clematis Polish Spirit zaczyna kwitnąć


piątek, 10 czerwca 2016

Szalona pogoda

Nic nie zapowiadało aż tak żywiołowych zmian pogody.  Od rana planowałam jechać na Młociny, posadzić czekające na tarasie rośliny, bo w czwartek miałam dzień relaksu od ogrodów. Po środowym koszeniu musiałam zregenerować siły ;-)

Od rana też pogoda była mniej więcej taka jak ostatnio i dopiero kiedy jechałam już z roślinami na Młociny dopadła mnie pierwsza nawałnica. Czarno wokół, znów ściana deszczu, no ale dla ogrodnika to przecież czysta radość. Do tego dzień na sadzenie idealny. I potem już tak było aż do popołudnia, raz słońce, raz deszcz. Ogródek mokry, podlewać nie trzeba, a nowe rośliny rosną.

Posadziłam dzisiaj krzewy róży wielkokwiatowej i śnieguliczki o niezwykle złożonej nazwie: Śnieguliczka Hancock Symphoricarpus chenaulti, ale to pospolity krzew do nasadzeń miejskich. Ja śnieguliczki mam i lubię, proste, niewymagające krzewy, trochę takie 'zapchajdziury', ale u mnie takie rosną najlepiej. Róże zaś to po prostu multiflora, która ma wyglądać tak:

 

Póki co wygląda tak, ale ja mam zaufanie do Rzeszowskiej szkółki i wierzę, że będą to piękne krzewy.


Śnieguliczki natomiast to całkiem duże krzewinki, rosną sobie pod rokitnikiem. Tutaj tylko one dadzą radę.



A tu dla porównania moja śnieguliczka posadzona parę lat wstecz.


Rudbekia Green Wizard zakwita


 
Rabata bylinowa coraz bardziej zagęszczona a trzykrotka naprawdę będzie biała!



I jeszcze mokry ogródek


Nadal czarne chmury, pada co chwilę, jak dobrze! Do poniedziałku :-)

wtorek, 7 czerwca 2016

Czerwcowe kolory na Młocinach

Kwitnie niewiele, bo mój ogród nie jest ogrodem kwiatów. Kolory są głównie z liści, ale czasem też coś zakwita ;-)











piątek, 3 czerwca 2016

Wczoraj

Szalony dzień był, już nie miałam nawet siły nic napisać. Zrobiłam natomiast trochę zdjęć, więc dla porządku dodaję, by historia tego wspaniałego ogrodu ;-) była w miarę kompletna. 

Serduszka nadal kwitnie


Przywrotnik polubił nowe miejsce i właśnie zakwitł pierwszym kwiatem.


Ma tu cień i dobre towarzystwo



Stella w pąkach. Ja tego liliowca bardzo lubię, może pospolity, ale za to wspaniała kępa liści, długo kwitnie.


Hortensja z patyczków też będzie kwitła. Nawet Rokitnik jej nie przeszkadza.


Sadziec plamisty i jego mniejszy brat Purpurowy 'Baby Joe' pięknie rosną, pomimo słonecznego stanowiska. Ale leję tu wodę w ogromnych ilościach, co pomaga, bo sadźce to rośliny podmokłych terenów.


Nawet moja nowa rabata bylinowa jakoś rośnie ;-) Chyba zasługa gnojówki z pokrzyw.


Na koniec róże pnące Flammentanz



A dzisiaj praca, jutro praca, w poniedziałek .... ogródeczek :-)

środa, 1 czerwca 2016

Hortensja pnąca, Paul Farges i trzykrotka

Klimat mamy zbliżony do podzwrotnikowego. Po porze suchej nastała pora deszczowa, a jeszcze wcześniej wiało piaskiem znad Sahary. Jeszcze wczoraj czyściłam po kątach w domu ten żółty pył. Dla mnie to nie nowość po 7 latach w Nigerii, a i w ogrodach urodzaj jak w porze deszczowej.

Widok mojego ogrodu z kilku metrów przed nim. Przeplata się tutaj Clematis Paul Farges, Hortensja pnąca. Ten clematis to wyjątkowo silna odmiana, niebawem zakwitnie setkami białych drobnych kwiatów. Summer snow.


Hortensja pnąca rośnie powoli, ale warto czekać na kwiaty, na liście, na niezwykle malownicze łodygi. Raz rozrośnięta jest wieczna. Moja rośnie tu od 2012 roku z malutkich, ok. 35 cm sadzonek. 


A tu do hortensji i clematisa dołącza róża pnąca Flammentanz. W tym roku przemarzła okrutnie i musiałam ściąć chyba połowę z długości pędów. Teraz odbija nowymi i to tez jest fajne, bo zagęści się od dołu.





I jeszcze widok na wejściową alejkę z ogromną peonią, która miała być czerwona Red charm, ale jak to u Bilskich nic się nie zgadza. Ale za to jest wielka.





No i kwitnie moja ulubiona Trzykrotka wirginijska. Ta miała być lila o szarych liściach, czyli Concorde Grape. Chyba nie do końca tak jest ;-) Czekam na kwiaty białej. Zobaczymy jaki będzie miała kolor.




Ziemia mokra, pada codziennie, zielony busz wokół. Jest pięknie bo wszystko wokół takie bogate, soczyste, obfite. Przyroda ma teraz dobrze.

Jutro wreszcie Borków. Miał być dzisiaj, ale strach przed burzami i sprawy do załatwienia zmieniły plany na środę.