środa, 9 sierpnia 2017

Nie mam pomysłu na tytuł ;-)


Nie mam, bo w sumie nic nowego. Ogród trwa pomimo suszy, upału i moich zbyt rzadkich wizyt. A że sierpień niemal w połowie to i prace głównie porządkowe. Kosiłam, grabił, przycinałam.... etc. Każdy, kto ma ogród zna to na pamięć. 

I kolejne metry sześcienne wody wylane.

Ale kiedy po 6 godzinach pracy zrobiłam foto-obchód Młocin, byłam całkiem usatysfakcjonowana tym co zarejestrowałam. Oczywiście zawsze może być lepiej, a ja oglądając zdjęcia perfekcyjnie prowadzonych ogrodów wiem, że to moje Himalaje i raczej ich nigdy nie zdobędę ;-)

A zatem dzisiejszy rejestr.













Daję radę dwóm ogrodom!

Jutro Borków i ciąg dalszy prac z pracownikami. Trochę się boję ;-)

piątek, 4 sierpnia 2017

Floksy


Floksy to kwiaty mojego dzieciństwa. W ogrodach w latach 50-tych były chyba wszechobecne. Potem floksy to był obciach ;-) a jak już miałam ogródeczek, to po pierwszych próbach i mączniaku straciłam na nie ochotę. Jednak im bardziej mój ideał ogrodowy się klarował w miarę upływu lat ogrodowania, zdałam sobie sprawę, że bez floksów ogród sielski, wiejski, naturalistyczny, mój ;-) nie może być. 

No to są.




Tu na Młocinach wiele ich nie dosadzę, bo miejsca brak, ale w Borkowie mam w planach wysadzenie floksami ścieżki głównej od bramy. Pewna ogrodniczka :-) pokazała mi kiedyś takie zdjęcie 'komitetu powitalnego', czyli alejki ogrodowej wysadzanej floksami. Cudny widok.

Mój sielski ogródeczek obecnie dopełniają masy sadźca


Białe jeżówki z czerwoną trawą w tle. Z Red Baronem dopiero od roku mi po drodze. Nie chciał wcale rosnąć. Inne trawy - z wyjątkiem trzcinnika - wszystkie przepadły. A i jeżówki traciłam co roku w ogromnych ilościach. Te białe jakoś drugi rok wydają się niezmordowane.


Biała budleja jeszcze słabiutka, ale rośnie. Budleje w tym roku w ogóle marnie u mnie wyglądają. Susza niestety je wyniszcza.



Te hortensje posadziłam rok temu. To Tardiva.  



I mój mroczny zakątek :-)

   
Od jutra długi weekend w Borkowie i prace nad strugą. Mam nadzieję nie wystraszyć bobrów i wreszcie jakiegoś zobaczyć ;-)


poniedziałek, 31 lipca 2017

Ostatni dzień lipca


To zawsze jest nieco refleksyjny dzień. Połowa lata minęła. A dzień wyjątkowo letni, może i upalny, ale że mam już bardzo cienisty ogródek i ustawiłam zraszacze wcale nie było tak trudno, a i prac wykonałam całkiem sporo.  

Głównie to prace porządkowe - przycięłam przekwitłe budleje, podwiązałam przetaczniki, wycięłam trzykrotki, pousuwałam żółte liście na liliowcach, ale przede wszystkim grabiłam suche liście. Moje jabłonie i grusza to w tym roku jedynie źródło chorych suchych liści. Trawniki zasłane jak w listopadzie.

Cisza i soczysta zieleń pomimo upałów, brzęczenie owadów, fiolety wokół...










Zraszacze pomagały i mnie i ogrodowi



Nieprzerwanie kwitną róże


Będą kwitły nowe hortensje



A czosnek Scorodoprasum już tylko na suche bukiety ;-)


Taki jesienny akcent na koniec ;-)

środa, 26 lipca 2017

Testowanie smartfona ;-)


Nowy telefon, a zatem czas sprawdzić jakie zdjęcia zrobi na Młocinach i dzisiaj tylko takie. Od razu widać - moim zdaniem - ograniczenie w zdjęciach makro, ostrość też średnia, no ale LG to nie Finepix, chociaż to też nie jakiś wyjątkowy aparat.

Ale kwiatki widać ;-)














Od jutra emigruję do Borkowa ;-) , a dzisiaj wieczorem spotkanie ze słoniami z Bangkoku. 'When elephants were young' - fabularyzowany dokument o losie słoni w Tajlandii. Ma znakomite recenzje, bardzo jestem ciekawa tego filmu.


poniedziałek, 24 lipca 2017

Ogród numer 1.


Mam dwa domy, dom numer jeden, ten w śródmieściu i dom numer dwa, ten na wsi.

Mam - teoretycznie - dwa ogrody, ten na Młocinach, ogród numer jeden, i ten w Borkowie, który tak na prawdę ogrodem nie jest. Jeszcze? Nie wiem, czy kiedykolwiek dam radę stworzyć tam coś, co by ogrodem można było nazwać. 

Wszystko to kwestia definicji, ale w moim odczuciu, ogród to ja wreszcie mam na Młocinach. Na zawsze zapamiętałam taki komentarz, kiedy działka na Młocinach powstawała z wysypiska śmieci, a ja jeszcze bywałam na rozmaitych forach ogrodniczych:

'ogrodu to Ty nie masz, masz co najwyżej działkę z nasadzeniami' 

Na forach jakichkolwiek nie bywam od dawna, konto na FB skasowałam lata temu, pisze sobie tu i chociaż statystyka pokazuje dziesiątki odwiedzin każdego dnia, mało kto ma ochotę wyrazić jakakolwiek opinię. Tym bardziej dziękuję tym, którzy piszą :-) 

A cały nieco emocjonalny wstęp stąd, że w sobotę, 22 lipca minęła kolejna rocznica ogródeczka w ROD na Młocinach.

To już 6 lat.

Dla tradycji przypomnę co 22 lipca 2011 roku zastałam na tym skrawku ziemi:



Było, ale dla tradycji rocznicowej przypominam ;-)

A dzisiaj motyle i jeżówki :-)





  
Budleje



Clematisy



Jarzmianki w fazie suchej ;-)


I widoczki po całości





Na Młocinach regeneruję siły, by dalej walczyć z naturą w Borkowie. W Borkowie odpoczywam far from the madding crowd - pełna kompatybilność.

I wiem, że są co najmniej dwie osoby, które perfekcyjnie będą wiedziały o czym piszę :-)

Macham :-)