piątek, 22 września 2017

Kolory jesieni


Banalnie, ale pomimo pogody ogród nasycony wilgocią wygląda wspaniale.

Trawy wprawdzie nie sposób skosić, jednak po zgrabieniu liści i wycięciu paru brzydkich bylin ogródeczek zachwyca (mnie !) i jak stary przyjaciel sprawdza się gdy czasu brak, a pogoda nie sprzyja. 












Nie mam siły pisać, od wielu dni pracuje codziennie po zbyt wiele godzin, nie muszę, to raczej poczucie zobowiązania, pomocy innym, poczucie odpowiedzialności. Poza tym już wkrótce znowu wszystko wróci do normy. 

Te dzisiejsze parę godzin w ukochanym ogródeczku dodało mi sił. Dało też satysfakcję, że jestem w stanie zgrać w czasie tak wiele rzeczy naraz. Niczego nie zaniedbuję.

A może tylko tak mi się wydaje ?  

środa, 6 września 2017

Bardzo kolorowy wrzesień


Ogródeczek zaskoczył mnie dzisiaj 'kolorowością' ;-)  Dzień szarawy, rano deszczowy, a na Młocinach bez zmian, tylko barwy jakby intensywniejsze. 

Jagody Kaliny



Rozchodnik Aubergine pod Juką


Sadziec plamisty Atropurpureum i Baby Joe, ten mniejszy


Pigwowiec Sargentii 'obwieszony' owocami ;-) Rok temu były 3 sztuki, teraz jest kilkanaście. Rośnie już u mnie chyba 3 lata, przesadzany bo rósł marnie, teraz chyba już jest lepiej, chociaż rośnie powolutku.



Imperata w tym roku także bardziej okazała, ale nie jest to rozrost pokazowy.



I moja pęcherznicowa ściana, która bardzo lubię. Porobiłam masę sadzonek po ostatnim cięciu, wszystkie rosną, będzie coraz więcej pęcherznic w Borkowie.


Nie byłam na wystawie Zieleń to Życie bo inne sprawy okazały się pilniejsze, ale sądząc po przeczytanych dotąd recenzjach wystawy i obejrzeniu zdjęć, myślę że los oszczędził mi wielkiego rozczarowania. Wygląda na to, że formuła wystawy się wyczerpała i wymaga nowych koncepcji wystawienniczych.

Nie kupiłam zatem nowych roślin do Borkowa, ale nakopałam sadzonek Rudbekii u sąsiadki na Młocinach, do tego zamówiłam rozmaite krzewy i drzewa, będę sadzić w następnym tygodniu. Wrzesień do listopada to moja ulubiona pora nowych nasadzeń. 




piątek, 25 sierpnia 2017

Pożegnanie lata


Nie tylko dlatego, że od jutra praca i mało czasu na ogrody. 

Jest coś w klimacie ogrodów bardzo jesiennego. 

Wczoraj myślałam, że to tylko tam na wsi, ale dzisiaj czułam to samo tutaj na Młocinach. 

Dzień oczywiście przepiękny, do tego światło było dzisiaj tak magiczne, że ogródeczek wydawał mi się wprost zaczarowany, piękny w każdym miejscu. Nie wiem, czy potrafiłam uchwycić to na dzisiejszej foto-relacji, ale wiem, że ja widzę inaczej. Bo to mój ukochany kawałeczek ziemi, gdzie było mi dane odnaleźć nową pasję, nowe widzenie życia i świata. 

To tylko mały ogródeczek w ROD, ale to nie ma znaczenia, bo tak jak wiele razy pisałam, kiedy tu wchodzę, to za mną zostaje wszystko inne. Jestem wśród roślin, natury, jej piękna, jej siły i mogę współtworzyć nowe obrazy zieloności.  

No to zapraszam na wędrówkę po 185 metrach na koniec sezonu ;-) 

























środa, 23 sierpnia 2017

Zakwitł pierwiosnek :-)


Taka sierpniowa niespodzianka, bo to zwykły wiosenny pierwiosnek, który raczej w lecie nie kwitnie. Może ostatnie lodowate noce spowodowały, że pierwiosnek wziął to za zimna wiosnę ;-) 


Trochę nadgryziony ;-) Ślimaki mam w tym roku w sporych ilościach.


Za to dzisiaj po tych lodowatych nocach do popołudnia - wbrew prognozom - piękny słoneczny dzień.  Aż miło było popracować znowu w ogródeczku. 

Hortensje zmieniają kolor


Rozchodniki już kwitną


Sadźce cudne!


Na bylinowej bez zmian


Hortensje pod kaliną


Mój 'zagęszczony' zakątek ;-)  Trzcinniki i Paul Farges prawie się połączyły.


A potem zrobiło się ciemno i niestety powrót do domu w oberwanej chmurze z woda do połowy kół. 


czwartek, 17 sierpnia 2017

Winogrona dojrzewają


Wszystko wskazuje na to, że winobranie w tym roku będzie dużo wcześniejsze niż zwykle. Nie pamiętam czy widziałam wcześniej tak dojrzałe winogrona w sierpniu.


Pomimo przemarznięcia wiosną urodzaj niezwykły. Powycinałam kolejny raz nadmiar liści, szczególnie tych z pierwszymi objawami mączniaka. Właściwie pojawia się co roku, ale poza uszkadzaniem liści nie ma na tym etapie większego znaczenia dla samych owoców.

Sporo też cięcia w ogóle dzisiaj - ściana dławisza wyrównana, Iwa poprzycinana, Pęcherznice podcięte, by tworzyły w miarę kształtną bryłę, ale nadal raczej w swobodnych liniach.


Zadziwiają mnie floksy długim kwitnieniem


A jeszcze bardziej jeżówka, która pojawiła się nie wiadomo skąd.


Miałam ze dwa lata temu podobne jeżówki ale w innej części ogrodu. Niestety zniknęły. Ta samosiejka wyrosła pomiędzy pędami berberysa i to chyba najbardziej kolczastego, bo to Berberys Juliany.

Oczywiście takie ogrodowe niespodzianki mogę mieć częściej ;-)