czwartek, 11 kwietnia 2019

Susza


Braku deszczu jeszcze nie widać w Borkowie, ale tu na stołecznych Młocinach, to jest aż smutne. Szara sucha ziemia, w dodatku nadal nie jest włączona woda. Podlałam dzisiaj odrobinę przywiezioną wodą, ale to jest jak podlewanie pustyni. W prognozach pogody deszczu raczej nie widać. Nie podoba mi się taka zmiana klimatu.

Natura walczy, wszystko rośnie, a ja od 18 kwietnia zaczynam lanie wody, bo już będzie w kranach. Tyle że, jak wszyscy ogrodnicy wiedzą, deszczu nie zastąpię.

Obrazki z dzisiaj :-) 















Basiu, tu rośnie Twoja hosta


   
Oj, ciężkie jest życie ogrodnika :-)
 

czwartek, 4 kwietnia 2019

Żółta królowa


Forsycja - ma teraz swoje pięć minut ;-)


Wokół jeszcze pustawo, do tego susza znowu, a w ogródeczku woda jeszcze nie włączona. Wszystko jednak rośnie w oczach. 

Liście na różach


Plątanina pąków na berberysach i hortensji pnącej. 


Trzmieliny dostały towarzystwo jaskrów

 

Tu też je mam, bo chociaż nie przezimują, to taka wiosenna odnowa cieszy


Zielono :-) Nawet trawnik wcale w nie najgorszej formie. Jeśli tylko spadnie trochę deszczu wkrótce zacznie się koszenie ;-)


piątek, 29 marca 2019

Wiosenna stagnacja


Spodziewałam się więcej ;-)

Żółtej chmury forsycji, zieleni bujniejszej niż tydzień temu, paków na drzewach... a tu ogródeczek po 7 dniach jak był, tak jest. Jakby zasnął. Stoi i czeka na ciepło, ale gdzie ono jest, to nie wiem. Dzisiaj też zimno. No to popatrzyłam sobie, porobiłam zdjęcia tego co warto ? i oto moja dzisiejsza relacja.

Pąki
 




Zieleń








I nie moje niebieskości ;-) Uchwycone pod płotem po drodze.

 

piątek, 22 marca 2019

Wiosenna inwentaryzacja ;-)


Po dwóch dniach harówki w Borkowie, obolała i nieco przeziębiona, miałam zamiar dzisiaj tylko zajrzeć na chwilkę do ogródeczka, tylko sobie popatrzeć. Ale że dzień cudny przecie, to i przebrawszy się w stroje robocze zabrałam się za sprzątanie. A było co niestety. Wichry naniosły śmiecia, a tu tak pięknie na świecie, to zebrałam sporo wiaderek śmiecia i chwastów! Już są :-(

A jak już posprzątałam to obeszłam ogródeczek z aparatem, by zapisać, co też na dzisiaj nam urosło. No i sporo tego znalazłam.

Moja serduszka gigant. W ubiegłym roku była jak spory krzaczek i kwitła bardzo długo. Mam nadzieję, że w tym roku będzie jeszcze lepiej.


Rozchodnik gruby - jednak rośnie inaczej niż okazały



Wiadomo! Piwonia.


Sasanki też już widać.


Na krzewach generalnie wszędzie pąki. Jagoda kamczacka, pąki na różach pnących, iryski w tle.



Wszędzie zielenieje ;-)







A skoro forsycja ma zamiar kwitnąć, to już jednak koniec zimy!

 

piątek, 8 marca 2019

Szaro jednak ;-)


Nie przestaję dawać się zaskakiwać wybrykom pogody, a właściwie zmiennego klimatu. Dzień niemal letni, 15 stopni, tylko trawa szara, drzewa gołe, krzewy ledwie w pąkach. Kontrast nieco przygnębiający, bo rzuciliśmy się do tych naszych ogrodów w poszukiwaniu wczesnej wiosny, a tu nieco nie tak.

Coś tam jest, ale szarość dominuje. Mój syn - obecnie mieszkający w Malezji - właśnie na tę szarość przede wszystkim zwrócił uwagą. No ale jak ktoś mieszka w dżungli to ma inne widzenie świata ;-)))

Ma takie widoki na przykład 


Zdjęcie by Miro at http://yakkharka.net/yak-kharka/

Wracając na Młociny :-(

Tutaj takie kwiatki


Co roku wyrastają w szczelinach pomostu. Aż mi ich żal, ale to siła życia, której życzyłabym wielu moim roślinom. Mają wspaniałe warunki, a i tak giną. 


Krokusiki ledwo widoczne. Co roku co raz mniejsze i co raz ich mniej.



I niestety śmietnik wszędzie. Wicher hula, nanosi śmiecia z okolicy. Już nie sprzątam, bom nie Syzyf.


Tulipany jak wyrosły, tak stanęły. Tak jak i wszystko. Zimne noce, wegetacja stoi i czeka. I wie co robi!



Działkowe pierwiosnki się gramolą, ale ledwie im to idzie. 


Kępy wiesiołka mam wszędzie i nie narzekam :-)


A kolory kwiatów i zieleń mam w domu!