środa, 30 października 2019

Moje jesienne obrazki


Obrazki moje, ale porządki syna.  W tym roku grabienie liści, czyszczenie rabatek, czyszczenie tujek wykonane beze mnie ;-)

Pojechałam dzisiaj na rekonesans, a dzień był ładny, słoneczny, ale bardzo zimny. Trochę jeszcze posprzątałam jakieś nawiane liście,  wycięłam bardzo już brzydkie liście piwonii i trojeści, zmarzłam i tyle ;-) 

Ostatnie kolory jesieni. Po najbliższych przymrozkach będzie już całkiem pusto. 

Berberysy


Ogniki, krzewuszka i całkiem już brązowy clematis. To Polish Spirit, tnę go na 35 cm nad ziemią na wiosnę.


Kaliny koralowe sypią liśćmi, ale jeszcze są.


Niedźwiedzie futro już tylko w donicy. Z rabat usunięte, bo trudno utrzymać go tam w ładnej formie.


Na pierwszym planie forsycje, nadal bardzo liściaste ;-)


Trawnik bardzo brzydki. Na wiosnę czeka mnie sporo pracy, by jakoś go odnowić. Za to tuje wyczyszczone pięknie przez syna wyglądają doskonale.


I wiadomo! Rozchodniki jesienią to jest to.


  
Dzisiaj nawet nadchodzący listopad niestraszny. Bardzo mi się podoba ta ogrodowa wspólnota ;-)

piątek, 11 października 2019

Wizyta na Młocinach


Wizyta, bo odwiedzam Młociny, ale już tam nie jeżdżę regularnie by dbać o ogród. Ogrodem zajmuje się syn, a ja doradzam, pomagam, dzielę się wiedzą nabytą przez te  lata ogrodowania. A syn chętnie pyta, uczy się i robi fajne rzeczy, których ja na pewno bym nie zrobiła.

Zebrał wszystkie winogrona i przekazał freeganom. Ja w tym roku zupełnie nie miałam ochoty przerabiać tego owocowego bogactwa i przyznam szczerze, byłam gotowa wyrzucić na kompost :-(

Oto jego zbiory, które powędrowały do chętnych. 


Ja dzisiaj przywiozłam wrzosy, zaczęłam ustawiać jesienne dekoracje, pozbierałam liście, pozachwycałam się kolorami.

No bo jest kolorowo!







Wszystkie te krzewy nie wymagają właściwie żadnej pracy. Ja je czasem nieco przycinam, ale nie wszystkie i tylko po to, by np. dało się przejść.

A jesienne dekoracje ;-)


Może syn coś doda ;-)


Rozchodniki i wrzosy, jakże jesiennie, ale nie lubię ani astrów, ani chryzantem. Myślę, że to zresztą łatwiejszy wybór, bo rozchodniki to chyba najłatwiejsze w uprawie rośliny.

 
 Przepiękny dzień na naszych Młocinach.
 

piątek, 27 września 2019

Jesienne obrazy w obiektywie syna :-)


Nieco inny obraz Młocin. Ogródeczek w obiektywie syna.











Prawda że nowy look ;-)

poniedziałek, 23 września 2019

Kolorowe Młociny


Wprawdzie napisałam w sierpniu, że to mój ostatni wpis w tym blogu, ale skoro blog nadal jest odwiedzany tak często, a w ostatni dzień lata kolory ogródeczka zachwycają, to myślę że mogę ;-)))

Syn dał ogrodowi inną duszę, jest bardziej tajemniczy, dojrzalszy, z daleka też widać, że zmienił gospodarza.


A ostatni dzień lata pokazał urodę tego naszego ;-) zakątka















Bardzo piękny ostatni dzień lata.

czwartek, 15 sierpnia 2019

Pokoleniowa zmiana :-)


To mój ostatni wpis w blogu 'Pod gruszą'.

Ogródeczek trafia w dobre ręce, bo w ręce mojego syna :-) Kocha naturę, jest Buddystą, będzie dbał o każde żywe stworzenie i każdą roślinę.

Dla mnie ostatnio te dwa ogrody - tu w mieście i tam na wsi - to już było za dużo. Ogródeczek ucierpiał, nie podlewałam, nie dbałam, tak jak kiedyś. Po prostu ani sił, ani czasu nie starczało. Teraz ma nowego gospodarza!

Ja mam Borków i już jutro nowa relacja. Zapraszam.


sobota, 10 sierpnia 2019

I znowu jest zielono :-)


Młociny to jednak stary ogród i jakoś dał radę przetrwać to okropne lato. Lato jeszcze trwa, ale tak toksyczne jak było, to już nie będzie.

Dzisiejsze obrazki z telefonu. Nie brałam aparatu, bo byłam przekonana, ze nic do uwiecznienia nie znajdę. Ale ta żywotna zieleń zmobilizowała mnie, by jednak utrwalić ten dzień. 













 Jak na to straszne lato to uważam, że ogródeczek jest w dobrej formie :-)