Zatem wiosenne widoczki.
185 metrów to adres tego bloga, bo tyle ma ogródeczek, który zrządzeniem losu stał się moim nowym miejscem na ziemi w 2011 roku. To ogródek w ROD na Młocinach w Warszawie. Opisałam tu historię powstawania, budowania, kształtowania tego zielonego miejsca. To była codzienna relacja z pracy w ogrodzie. Dzisiaj to już historia. Dla mnie. Ogródeczek ma nowych właścicieli. Blog zamykam, nic tu więcej już nie napiszę, ale na pewno będę wracać do wspomnień.
piątek, 15 kwietnia 2016
czwartek, 14 kwietnia 2016
Pierwszy tulipan w tym roku
U mnie.
Tulipany w większości w pąkach, zarówno te pozostawione w gruncie, jak i te nowe. Ten jest z tych sadzonych jesienią i muszę przyznać, że jednak pozostawianie cebul tulipanów w gruncie niestety kończy się zanikiem kwitnienia i stopniowo zanikiem w ogóle.
Kwitnie też brzoskwinia, co niezwykle mnie cieszy, bo to bardzo stare drzewko, słabe, nie wiem jak długo jeszcze zdołam je utrzymać. Ale dla tych kwiatów, nawet nie dla samych owoców, chciałabym mieć je jak najdłużej.
Poza tym zmian niewiele, wszystko powoli zielenieje,pigwa obsypana listkami, które tak lubię za ten ich mechaty nalot pod spodem liścia
I jeszcze parę godzin ciężkiej harówki nad trawnikiem. Zrobiłam mu ręczną wertykulację, bo skala mchu i suchych połaci była niezwykle duża. Chyba najgorszy stan trawnika od początku jego historii. Wygrabiłam wiele wiader mchu, sianka, chwastów, na razie wygląda okropnie. Jutro przywiozę wory czarnoziemu, bo kompostu brak i będę zasypywać dziury. Dosieję tez trawy.
No niestety, trawnik jest w bardzo złym stanie, ale u mnie kupienie nowego w grę nie wchodzi. A znam przypadek ogrodu, gdzie nowy trawnik - oczywiście z rolki - to najszybszy sposób na ładny ogród.
Pewnie tak, tylko mnie ani ambicja, ani stan finansów nie pozwoliłaby na takie rozwiązanie.
Na piękny trawnik troszkę poczekam.
wtorek, 12 kwietnia 2016
Mix działkowy
Tytuł stąd że jednak te moje dwa ogrodowe królestwa zmuszają mnie do ciągłego przeplatania planów dla obu ogrodów, a czasem sporo się dzieje na Młocinach, by Borków miał to, co mu potrzebne. Ostatnio zwiozłam z Borkowa na Młociny deski na ścieżkę nad stawem, a dzisiaj pocięłam je na odpowiednie kawałki. Mam tylko elektryczną pilarkę, a że w Borkowie nie mam prądu, to większe cięcie muszę wykonać na Młocinach.
Warsztat rozstawiony ;-)
Pocięte deski już w samochodzie, jutro pojadą do Borkowa, a w domu rosną Tawliny też do Borkowa.
Poza tym w domu rosną też sadzonki z tych paskudnych kapersowych zakupów i chyba udaje mi się jednak coś wyhodować.
Sadziec
Jarzmianka
Nie zmienia to mojego zdania o takich zakupach - to loteria, do tego wymaga dodatkowych kosztów na donice, ziemię. Gdyby te kapersy były w cenie 1/3 ceny ukorzenionych roślin w doniczkach, to co innego. Ale są w cenie właśnie takich już gotowych do wysadzenia do ogrodu oferowanych w innych sklepach.
Poza tym nadal kilka z tych sadzonek marnie rokuje.
A na Młocinach dalszy rozwój.
Hiacynty niskie w tym roku. Może jeszcze podrosną.
Ubiorek zaraz zakwitnie.
To nowo posadzony clematis Violet Pink. Już kwitnie!
Szafirki też słabiutkie
Za to hosty rosną wielkie ;-)
I Bodziszki wspaniałe!
Najsilniejsza z moich żurawek Obsydian pięknie rośnie.
Wiesiołek trzeci rok z rzędu taka sama kępa.
Trawnik rośnie a z nim chwasty. Jeszcze nie kosiłam, na razie wyrywam i wycinam chwasty i sypię kompost w dziury po nich. Poza tym rejestruję straty, a są w tym roku ogromne. 2 pięciorniki, jeden pigwowiec, wszystkie turzyce w liczbie kilkunastu, cebulowe marne, lawenda do wymiany, nie wiem co z budleją i krzewuszkami. Boję się też o rodgersje, bo nie dają znaku życia. Taki to los ogrodnika.
Jutro Borków i zakwaszanie stawu torfem. Może walka z glonami będzie skuteczniejsza.
czwartek, 7 kwietnia 2016
Wreszcie jest kolorowo!
Po poniedziałkowej wizycie na Młocinach i wtorkowej wpadce z roślinami z netu byłam nieco przygnębiona. Na działce sucho, szaro, jakoś bez życia wyglądało wszystko. Na szczęście dzisiaj to już przeszłość.
Kolory i zieleń przywróciły mi dobry nastrój i radość z ogrodu.
Do tego udało mi się zrobić większość zaplanowanych prac. Pomalowałam i ustawiłam kratkę dla nowego clematisa.
Podlałam na ile starczyło przywiezionej wody. W ROD nadal nie ma jeszcze wody i ma być dopiero około 20 kwietnia. Sucho jest paskudnie. Czekam na zapowiadane deszcze.
Jeszcze raz posprawdzałam stan traw i niestety. Oto długa rabata padniętych turzyc. Jeszcze trzymam te suche kępy, licząc że może odbiją, ale to raczej płonna nadzieja.
Z traw doskonale ma się Trzcinnik
I niby trawa czyli Kosmatka Śnieżna. Muszę ją jeszcze dokładniej wyczyścić z suchych ździebeł, ale jest super. Wszystkie jej kępy i kępki tak wyglądają.
Zostało mi sporo drewnochronu po pomalowaniu kratki, to odnowiłam moją drewnianą ścieżkę. Znak rozpoznawczy mojego ogrodu.
To już jej 4. rok. Trzyma się doskonale i chyba jeszcze długo będzie służyć.
Piękny, słoneczny i ciepły dzień.
wtorek, 5 kwietnia 2016
Wielki zawód
Od rana czekałam na kolejne rośliny.
Jarzmianki, trojeście, jeżówki, trzykrotkę białą, kolejnego sadźca. W sumie 9 roślin.
Wreszcie kurier przybył i wręczył mi pudełeczko 20 x 30 cm od firmy Bilscy. W środku były małe plastikowe woreczki z suchym torfem i praktycznie niewiele więcej. Ten zakup kosztował mnie 80 zł.
Parę zdjęć tych cudów :-(
Nie wiem ile z tego wyhoduję, ale wiem jedno - nigdy, niczego z tej firmy nie kupię. Na stronie są piękne zdjęcia roślin i zero informacji o sposobie ich dostarczania.
Zabrałam się za ratowanie roślin, tzn. wyciągnęłam z piwnicy doniczki, kupiłam dobrą ziemię i zamieniłam taras w szkółkę. Wcześniej otworzyłam te plastikowe woreczki i namoczyłam trochę te suchulce.
Rosną.
Co z tego będzie, to nie wiem. Wiem natomiast, że nigdy, niczego nie kupię w tej firmie i nie polecam!
Co z tego będzie, to nie wiem. Wiem natomiast, że nigdy, niczego nie kupię w tej firmie i nie polecam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































