niedziela, 17 listopada 2013

Dlaczego ogród?

Pomyślałam, że warto napisać skąd i dlaczego takie zainteresowanie ogrodem właśnie. 

Przecież można robić dziesiątki innych rzeczy, równie ciekawych albo nawet jeszcze ciekawszych. Może trochę to zbieg okoliczności, ale wychowałam się w wielkim ogrodzie przy starym domu, do 16 roku życia mniej lub bardziej aktywnie pomagałam mojemu ojcu w tym co robił wokół naszego domu. A że pochodził z kresowej wioski kochał ziemię szczerze i poświęcał temu naszemu coraz mniejszemu ogrodowi cały swój wolny czas. A ogród malał, bo na terenach podmiejskich - wtedy to była jeszcze tzw, wielka Warszawa - co i raz coś powstawało, stopniowo wykradając kawałek po kawałku nasz zielony azyl. Aż przyszedł dzień, w którym i z domem trzeba było się pożegnać. Zamieszkaliśmy w bloku. Dla młodej dziewczyny tuż po maturze zaczynającej swoja uniwersytecka przygodę, to nie miało żadnego znaczenia, a nawet było mi lepiej w nowym, nowoczesnym budynku, cokolwiek to znaczyło w roku 1968. Miałam 18 lat, właśnie dostałam się na pierwszy rok wymarzonej archeologii śródziemnomorskiej, zaczynałam moja szaloną przygodę z dorosłym życiem. 

Tam nie było miejsca na ogród. Przez długie jeszcze lata. Ale te dziecięce wspomnienia wracały. 

Czasem w snach, czasem przy przeglądaniu takich zdjęć:

  

W miarę upływu lat - a po drodze miałam jeszcze przez kilka lat egzotyczny ogród w Afryce - potrzeba kontaktu z roślinami, naturą, przyrodą była coraz silniejsza. Oczywistą koleją rzeczy pojawiło się pragnienie domku z ogrodem. Były nawet zakupione hektary pod lasem w niezwykle klimatycznym miejscu, a los chciał inaczej. Dom nigdy nie powstał, hektary leżały latami odłogiem. Dzisiaj kto inny buduje tam dom. 

Wreszcie nadszedł moment kiedy zamiast pracy 24 godziny na dobę, bezustannego stresu i zmęczenia miałam czas tylko dla siebie, całkowitą wolność, emerycką wolność. Nie wiedziałam jak sobie z tym poradzę, bo w planach miałam raczej zawodową pracę do końca życia, a nie emeryturę, szczególnie że umysłowo i fizycznie niewiele miałam wspólnego z moim wiekiem kalendarzowym. Okazało się jednak, że umiem korzystać z wolności i od trzech niemal lat jestem uosobieniem hedonizmu czerpiąc z życia tyle radości i przyjemności, ile tylko potrafię. Jedną z tych przyjemności jest właśnie kawałek ziemi, gdzie wracam do swoich dziecięcych wspomnień już nie w snach, tylko każdego dnia z czarnymi od ziemi paznokciami, pośród coraz to nowych roślin i nowych ogrodowych pomysłów. 

A skąd ten kawałek ziemi, opowiem wkrótce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz