poniedziałek, 4 maja 2015

Buro i sucho

Pogoda bura, do tego za mało deszczu, ziemia sucha, zbita, a jutro ma żar lać się z nieba. Podlewałam, myłam jaśminowca i kalinę z mszyc po oprysku mydłem potasowym, jak zwykle też usuwałam chwasty. Ot takie normalne ogrodowe czynności i jakoś mam wrażenie, że nie za bardzo jest o czym pisać.

Toteż tylko zdjęcia, wszystkie znajome.









Do tego nie lubię ogrodu na etapie, kiedy płatki z kwiatów drzew owocowych zaśmiecają wszystko, tak że ogród staje się nieco bałaganiarski. Trochę tak jak na jesieni, kiedy liście opadają, tylko z nimi łatwiej walczyć, łatwiej zbierać. Płatków pozbierać się nie da ;-)

czwartek, 30 kwietnia 2015

Kolejny dzień na Młocinach

Taki spokojny, zwykły dzień. Nareszcie!

Bez wielkich działań, bez pośpiechu, tylko drobne prace ogrodowe, spokój a i pogoda o dziwo dopisała. Dzisiaj znacznie cieplej, w słońcu wręcz gorąco. 

A w ogrodzie mało zmian, bo znowu zimno było i wszystko zatrzymało się w miejscu. Już mnie to niecierpliwi, już chcę letniego ogrodu z wybujałymi trawami, gęstymi ścianami pnączy i krzewów. Ale na to przyjdzie w tej pogodzie poczekać jeszcze trochę.

Kilka dzisiejszych obrazków. Lekko rozkwitły czarne tulipany na berberysowej



Zawciąg nadmorski szykuje się do kwitnienia


Rozchodnik  Aubergine. Jest ciemno-czerwony, podobny do Matrony, ale o wiele lepiej rośnie


Szafirki powoli przekwitają


Za to orliki w pąkach


Serduszka ma już sporą kępę liściową


Kiełkuje wszystko. Trojeść bulwiasta, tawułki Arendsa, nachyłki, floksy są już całkiem spore, wszelkie przetaczniki w zielonych kępach, paprocie ruszyły, Rodgersja kasztanowcolista podobnie jak wszystkie hosty ma spore kły. Stąd moja niecierpliwość, bo już bym chciała je wszystkie mieć duże ;-)

No ale wiadomo, cierpliwość to obowiązkowa cecha ogrodnika.


środa, 29 kwietnia 2015

Kwiatki zamiast kamieni

Tytuł stąd, że dzisiaj relaks wśród kwiatów na Młocinach, po wczorajszej absolutnie niewolniczej pracy w Borkowie przy kamieniach w ilości jednej tony. O tym kontraście między Młocinami i Borkowem pisałam wiele razy, ale po wczorajszej zaprawie, dzisiaj naprawdę czułam się jak na niezwykle długim urlopie. Zresztą atmosfera w stolicy totalnie weekendowa. 

Pierwiosnek Łyszczak w całej okazałości



Pąk na Globemaster



Tojeść kropkowana 'Aleksander'


Róże się pną ;-)


I winorośl rusza



Wilczomlecz złocisty w pełni rozkwitu



Wisienka ;-)


Zielona ściana Clematisa Polish Spirit. Po przycięciu idzie w górę gęsty i wyraźnie mocniejszy.


I równie zielona ściana Ognika, co cieszy mnie niezmiernie, po jego zeszłorocznej chorobie. Przetrwał! A to jedna z pierwszych roślin, jakie posadziłam tutaj. To odmiana Red Column, ale jeszcze się nie dochowałam takiej czerwonej ściany, jak pokazują na zdjęciach w opisie rośliny. Może w tym roku, bo szykuje się obfite kwitnienie.


Ale zanim pojechałam na Młociny, była jeszcze wizyta a Castoramie i naostrzenie łańcucha do piły. Nie tylko łańcuch naostrzony, do tego zamontowany, sprzęt sprawdzony, super serwis. Polecam, a koszt niecałe 15.- zł.

A piła była potrzebna, bo miałam koncepcję zmiany wysokości barierek do mostka. Podpory już pocięte, ale sprawdzian za tydzień. Dopiero w środę wybieram się do Borkowa.

W Castoramie zajrzałam do działu ogrodniczego, ale pustawo, sezon wyraźnie dopiero w organizacji. Naprawdę nie znalazłam żadnej pokusy,a zwykle to jeden z moich ulubionych punktów kupowania roślin. Wyjątkowo dobre zaopatrzenie w sadzonki w super cenach, ale to tylko w tym sklepie.



poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Po roboczym weekendzie

Upały, piątek w Borkowie, bałam się czy susza nie zniszczy wszystkiego. Niby był deszcz w niedzielę, ale był nieco umowny. Do tego już w czwartek trawa była wybujała, koszenie potrzebne od zaraz, a ja dopiero jadę nóż od kosiarki ostrzyć :-(

Jednym słowem z powodu spiętrzenia prac w Borkowie, chwilowo nie wszystko jest pod kontrolą, a tego nie lubię. Chyba jednak zmartwienie jak zwykle u mnie na wyrost, bo na Młocinach wprawdzie sucho, ale żadnych dramatycznych zmian odnotować się nie da.

Biała aleja coraz bardziej biała, bo kwitną już białe tulipany


a białe narcyzy i hiacynty nadal są






Rabata pod różą pnącą



Berberysowa z hortensją pnącą


Jedyny czerwony nie wiadomo skąd, bo sadziłam tylko białe i czarne



Ubiorek i hortensje z patyczka




Trzcinnik coraz większy


Żurawka 'Green spice' jak zwykle niezawodna


A tu listowie Trzmieliny oskrzydlonej. To jest przecudowny krzew


Podobnie Pęcherznice, te złote i ciemne, Luteus i Diabolo, jeszcze z małymi listkami, ale wkrótce będzie tu złoto-brązowa ściana, Rugosa doda zieleni, a misiek w okienku pilnuje porządku ;-)


Trawa skoszona, krawędzie przycięte nożycami, ale jeszcze nie kancikowane, ogród podlany, jutro spokojnie zostawiam Młociny w oczekiwaniu na burze i ruszam do Borkowa. Nie wiem co będzie jutro, bo jakoś nie wierzę w firmę od mostka - straszny bałagan. Jeśli jutro nadal nie dostarczą mostka podam namiary na firmę, by ostrzec przed korzystaniem z ich usług.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Dlaczego piszę codziennie

Piszę, bo to jest moja kronika ogrodowa. 

Nawet gdyby nikt tu nie zaglądał - a tak nie jest :-) BTW Dziękuję czytającym :-) - prowadziłabym te moje blogi dla własnej przyjemności i możliwości cofnięcia się w czasie, by zobaczyć kolejne etapy powstawania moich ogrodów. 

Taki pamiętnik, tyle że elektroniczny i publiczny.

Często w chwilach zwątpienia oglądam sobie od czego zaczynałam, porównuję rośliny rok po roku, poza walorem emocjonalnym, ma to też ogromny walor edukacyjny. Sama na moich roślinach uczę się tego, jak szybko rosną, gdzie im było źle i po przesadzeniu było lepiej, albo gorzej, jak udały mi się rozmaite zabiegi ogrodnicze.

Poza tym, każdy lubi się dzielić swoimi pasjami, ja też lubię, tylko dla mnie ta wirtualna to jedyna - z wyboru - forma takiego dzielenia się. Wirtualny dystans to taki ogromny komfort psychiczny.

No ale wracając do naszych baranów ;-) czyli ogrodów, dzisiaj kilka zdjęć nadal z Młocin. 

Zacznę od bardzo trudnej operacji, jaką było usunięcie jednego z moich ukochanych berberysów. Otóż kiedy sadziłam je jesienią 2012 roku w listopadzie, to były oczywiście kruszyny

  
Na tym zdjęciu po prawej stronie rosną Berberys Dual Jewel pomiędzy dwoma Yytte. Dzisiaj dokonałam eksmisji tego środkowego, ale zawsze powtarzam, przesadzanie to lubię. 

Już w styczniu tego roku zauważyłam, że im za ciasno

 

Dual Jewel z trudem przeciska się do światła.
 
A to już eksponat w doniczce do zawiezienia do Borkowa.


Sasanki po raz pierwszy mają głowy do góry!


Ach te Bodziszki! Ewo dziękuję!



Liście na Dębolistnej



I mój ulubiony Obsydian


A tu wbrew moim obawom, że pośpieszyłam się z dzieleniem rozplenic, każda kępa kiełkuje


Ukochane Wilczomlecze



Cudowna kępa czarnej rudbekii




Chyba jest pąk na Red Charm!