środa, 10 sierpnia 2016

Sadzenie w deszczu ;-)

Deszcz od rana pada całkiem na poważnie. To już nie te przelotne kropelki, co udają deszcz. Cudownie oczywiście, tylko akurat przyjechały moje nowe nabytki.


Tardiva zachwyciła mnie u Basi - pozdrawiam - mam też Jej zapewnienia, że - jak też piszą wszędzie - jest bardzo łatwa w uprawie i do tego maksymalnie mrozoodporna. 

Nie przypuszczałam, że pokocham hortensje, ale mam ich tyle, że chyba nie wiem co kocham ;-)


Rośliny od PP. Wędrowskich to zawsze przyjemność - dorodne, zdrowe, niezawodne. 


Hortensje rosną, a że ulewa nad głową będzie im łatwo polubić nowe miejsce.


Białe Budleje dołączyły do fioletowych i biało-fioletowej rabaty.




Białe floksy wkrótce zakwitną


Pomimo deszczu kilka zdjęć z 'widoczkami'

 






piątek, 5 sierpnia 2016

A na Młocinach bez zmian

Młociny porzucone dla Borkowa.

Kilka dobrych dni mnie tam nie było, a tu znowu niespodzianka. Ogród jakby nawet tego nie zauważył ;-) Chyba powoli osiągnęłam etap, kiedy ogród jest dojrzały (i zadbany) na tyle, że kilka dni przetrwa bez problemu.  

Budleja, a że to Black Knight to skrzyżowała miecze ;-)


Posadzona w tym roku po stracie moich rosnących kilka lat. Jestem zaskoczona jak pięknie kwitnie.







Sadziec w trzech odmianach


Hortensja Dębolistna bardzo marniutka w tym roku. Jeden krzew nie przetrwał, dwa pozostałe ledwie żyją.


Dojrzewają gruszki i winogrona





I jak zwykle parę widoczków






Upał niemiłosierny, burza nadciąga, ale nie licząc na deszcz w stolicy lałam dzisiaj wodę w ogród cały dzień. Nie przestrzegam pór podlewania. Podlewam kiedy mogę, kiedy widzę, że rośliny tego potrzebują, zawsze bardzo intensywnie, zwykle nastawiam zraszacze, a ja sobie pracuję w ogrodzie. Szansa bym podlewając z węża, wylałam podobne ilości wody jest żadna.

I tak minął kolejny tydzień Borkowo-Młociński. 

Lato w pełni i tu i tam, a ja korzystam z tych moich bogactw zachwycając się losem, który taką starość mi zgotował. 

A może tak chytrze sama to zrobiłam ;-)


wtorek, 26 lipca 2016

Fioletowo, limonkowo

Mój młociński ogródek jest - co stale podkreślam - raczej bardziej kolorowy z liści niż kwiatów, ale teraz kiedy kwitną floksy, clematisy, budleje, hortensje, przetaczniki, róże, krwawniki.... no i nagle jest kolorowo od kwiatów ;-)
 



Posadzony w tym roku Clematis Violet Pink tez nieśmiało kwitnie. Rośnie powolutku, ale znając powojniki wiem, że za rok pokaże co potrafi.


Hortensje z białych zrobiły się limonkowe


Może chciały upodobnić się do Śnieguliczki?


Moje zarośla ;-)


Jabłka, jabłka, jabłka...  urodzaj w tym roku jest po prostu niesamowity


piątek, 22 lipca 2016

5. rocznica

Dzisiaj mija dokładnie 5 lat od dnia kiedy 185 metrów kwadratowych pod gruszą stało się moim doświadczalnym polem ogrodowym. Doświadczalnym bo od chaszczy i śmietniska, które przypadły mi w udziale, droga do ogrodu była długa. Co więcej ta droga nigdy się nie kończy, ogród to wieczna praca, poprawianie, przesadzanie, nowe pomysły, nie mówiąc o codziennej pracy u podstaw ;-) 
Co mi się udało? Na pewno nie jest to ani śmietnisko, ani łysa działka z przed 5 lat. Nie jest to już nawet działka, ale chyba jednak ogród. Z każdym rokiem przybywało roślin, zmieniał się plan ogrodu, wraz z rosnącą wiedzą o roślinach i tworzeniu rabat moje 185 metrów piękniało, przynajmniej w moich oczach.

A to było tak

2011




2012




2013





2014









2015