wtorek, 22 września 2015

Kolory jesieni po raz kolejny...

Po raz kolejny, bo kocham jesień, a kolory jesieni chyba jeszcze bardziej ;-)

Do tego po 4 dniach pracy niemal non stop, bez szansy by wpaść na Młociny, ten dzisiejszy dzień, w słońcu, wśród tych kolorów, to niezwykle miła odmiana. A ogródek nie zaskoczył, tylko trochę liści, opadłych jabłek i brzoskwiń, poza tym ładnie, żywo i kolorowo.










Rozplenica ma nowe kotki



Owocowo ;-)




I jeszcze kwitnący liliowiec. To Stella.


i Białoobrzeżony. Ja go bardzo lubię.

czwartek, 17 września 2015

Dzisiaj, po prostu ;-)

Pierwszy wolny dzień od dawna, do tego letnia pogoda, a ogród po nocnej ulewie mokry, zielony i żywy. Ale też trochę zarośnięty, szczególnie trawnik.Wreszcie koszenie koszenie trawnika, za czym wprawdzie nie przepadam, ale po tych upalnych spiekotach i wypalonym trawniku, to miła odmiana.

A trawnik ma się wspaniale! Po skoszeniu, wyrwaniu chwastów i wygrabieniu, niemal równa murawa. Jeszcze krawędzie do obróbki, ale jednak gorący dzień i nie dałam rady ;-)




I dalej kolory jesieni









Tu już obrobiłam kanty ;-)


Taki widoczek przez winogrona ;-)


 Jak zwykle kosz owoców, coraz więcej słojów w domu i mnóstwo radości życia z tej naturalnej integracji.


poniedziałek, 14 września 2015

Jednak już jesiennie

Ale jakże kolorowo! Zawsze wolałam ogród kolorowy liśćmi, niż kolorowy kwiatami. I tak mam. Teraz jeszcze kolory traw dochodzą.

Trzmielina oskrzydlona powoli zaczyna swój jesienny spektakl.






 Nowa Rozplenica Moudry na tle rozchodników i lawendy

 


Jeżyny i winobluszcz



I dzisiejsze zbiory mieszane ;-) Jabłka, brzoskwinie i troszkę winogron, bo reszta nadal dojrzewa i nabiera słodyczy.



Piękny jesienny dzień, wprawdzie dopiero po pracy dotarłam na Młociny, ale te parę godzin w moim ogródeczku, to moje cudowne lekarstwo na stres, zmęczenie, czasem na smutki rozmaite. I znowu jest dobrze :-)

A Borków czeka, bo czasu brak, ale i Borkowa brak ;-)

czwartek, 10 września 2015

Zieleniejemy ;-)

Jakże cieszy ta normalna pogoda!

Ogród młociński powoli wraca do jako takiego wyglądu, a ja namiętnie fotografuję mój trawiasty zakątek, bo tak mi się podoba. Dzisiaj lekko przycięłam włosistą, oczyściłam zebrinusa z resztek suszu i oto jest taki widok




Daleka jestem od zachwytu, ale nie jest źle, także z trawnikiem.W szerszej perspektywie wygląda to chyba nawet lepiej, tylko ten zielony ekran psuje wszystko. Jak kiedyś tuje stworzą zieloną ścianę, ten widok może być całkiem ładny.


Inne zieloności to jak zawsze berberysowo-hortensjowy zakątek


Rugosa


Trzcinnik Karl Foerster


Moja pseudo-skalniakowa z nowym rozchodnikiem Robustum


Nieustannie śliczny Cabaret, a w tle turzyce Buchananii


I równie ukochana Hortensja Dębolistna


Z udanych hortensji mam dwie, tę dębolistną i pnącą. Anabelka z patyków idzie z trudem, ale nawet kwitła w tym roku. Mnie te dwie wystarczą ;-)

Oczywiście jak zwykle było grabienie, zbieranie opadłych jabłek, ale zbiory jabłek coraz bliżej. Akurat jak skończę z najgorętszym okresem w pracy będzie czas na zbiory. Najpierw jednych jabłek, potem brzoskwiń, potem drugich jabłek, potem winogron...  Urodzaj oczywiście cieszy, tylko praca przy przetwórstwie nieco przeraża :-)



wtorek, 8 września 2015

Wizyta w locie ;-)

Dzisiaj dosłownie tylko wpadłam na Młociny. 

Studenci potrzebują mnie bardziej niż ogródek jeden i drugi, a zatem pracuję i tylko pod wieczór zaglądam na Młociny. Nie było mnie tutaj 3 dni, spodziewałam się stert śmieci na trawnikach, liści i opadłych owoców, a tu niespodzianka. W kilkanaście minut wysprzątałam ogródek, który jednak po deszczach powoli odzyskuje formę. 

Jeszcze daleko do zieloności, szczególnie trawnika, ale nie jest źle.

Kilka szybkich fotek i z powrotem do arbeitu ;-)





Wszystko na miejscu, nowo posadzone rośliny mają się świetnie, owoce dojrzewają, jest dobrze ;-)