czwartek, 8 października 2015

Krysia drwal ;-))))

Dzisiaj korzystając z pięknej pogody a i z ostatniego w tym sezonie kontenera na odpady z naszego ogrodu postanowiłam rozstać się z ostatnią śliwą, jaka jeszcze została z dawnych lat. Dwie pierwsze z powodu ciągłych chorób, braku owocowania oraz stopniowego usychania zostały ścięte i jedynie ich martwe pnie służą jako podpora - jeden dla Hortensji pnącej, drugi dla Clematisa Paul Farges.

Trzecia z rzędu, o którą walczyłam prze 4 lata też niestety musiała podzielić los dwóch poprzednich. Dzisiaj nie bez żalu, ale uruchomiłam piłę i pożegnałam kolejną śliwę. Jej dalsza wegetacja nie miała sensu, do tego choroby z niej przenosiły się na inne drzewa.

Oto co zostało. Na przekroju konarów widać wyraźnie chorobę całego pnia.


Ścięte konary usunięte na [placyk przed działką, tylko jeszcze liście zalegają


A tu konary czekają na dalszą obróbkę. Pocięcie na drewno opałowe, rozdrobnienie gałęzi, zebranie liści.



Po 2 godzinach zostało tylko drewno do zabrania do Borkowa.


No i trochę smutne widoczki z kikutem drzewa, ale też z cudną Trzmieliną oskrzydloną.




Kolory


Tłuste tuje ;-) czekają na jesienne 'wytrzepanie' z suchych gałązek.


Ogródeczek czysty, wygrabiony. Zostaje sobie do poniedziałku. Do zobaczenia wkrótce :-)


poniedziałek, 5 października 2015

Kolorowe Młociny

Kolorów coraz więcej, ale nie ma oznak szybkiego końca sezonu. Liście na drzewach, trawa zielona, wygląda na długą i ciepłą jesień. Oby!

Jak zwykle trochę grabienia, ale tylko jedno małe wiaderko liści, po winogronach ani śladu. Te które miałam zebrać w tym tygodniu całkowicie zjedzone przez ptaki. Niech im będzie na zdrowie, tylko wina żal ;-)

Obrazki












Pierwsze z nowych cebul. Na razie tulipany.


wtorek, 29 września 2015

Przebarwienia liści

Zawsze kochałam jesień za tę feerię barw na drzewach i krzewach. Kiedy nawet jeszcze nie w głowie był mi jakikolwiek ogród, zawsze starałam się być w Tatrach we wrześniu, by zachwycać się kolorami regli, wędrowałam po warszawskich parkach szurając liśćmi i podziwiając parkowe drzewa. Zapewne każda pora roku ma swoje jedyne i niepowtarzalne uroki, ale jesień wydaje mi się jakoś najbliższa.

No to dzisiejsza porcja jesiennych kolorów.












czwartek, 24 września 2015

Owocowo

Jesienne zbiory w pełni. I przetwórstwo także. 

Dzisiaj krążąc między komputerem (praca) a kuchnią, obrabiałam brzoskwinie, zebrane 2 dni temu. A jest co z nimi robić, bo przecież w tych mechatych skórkach do słoja się nie nadają. Na szczęście sposób na szybkie 'oskórowanie' mam już opanowany w pełni. Po niewiele ponad godzinie 4 litrowe słoje pełne brzoskwiniowej słodyczy ;-)


Po południu, jak się już wyrwałam z objęć pracoholizmu dotarłam na Młociny. 

Ostatni zbiór jabłek.



Teraz zostają jedynie gruszki i winogrona. Gruszki chyba zostawię ptakom, bo większość i tak jest na wpół zjedzona, a poza tym dotarcie do nich wymagałoby chyba bycia właśnie ptakiem ;-)

Jak już nie raz pisałam, ta stara grusza jest u mnie tylko ze względu na jej niezwykłą urodę, cień jaki daje, a owoce to raczej uczta dla skrzydlatych.

Parę jesiennych widoczków




Trzmielina oskrzydlona, Zebrinus i suche kwiatostany Sadźca



Kwitnące nadal Dziwaczki



 Zieloność Głogownika i wielkiej hosty




Popołudniowy brak słońca, ciemne światło, znowu suche rabatki, wszystko razem dzisiaj sprawiało wrażenie silnie jesienne. Ale jesienne na smutno, jakby jednak koniec sezonu był coraz bliżej. 



wtorek, 22 września 2015

Kolory jesieni po raz kolejny...

Po raz kolejny, bo kocham jesień, a kolory jesieni chyba jeszcze bardziej ;-)

Do tego po 4 dniach pracy niemal non stop, bez szansy by wpaść na Młociny, ten dzisiejszy dzień, w słońcu, wśród tych kolorów, to niezwykle miła odmiana. A ogródek nie zaskoczył, tylko trochę liści, opadłych jabłek i brzoskwiń, poza tym ładnie, żywo i kolorowo.










Rozplenica ma nowe kotki



Owocowo ;-)




I jeszcze kwitnący liliowiec. To Stella.


i Białoobrzeżony. Ja go bardzo lubię.