środa, 8 kwietnia 2015

Wygracowane rabaty

Wreszcie można było popracować w ogrodzie. 

Dotychczasowe zimno wyganiało do domu, zresztą nawet chwasty nie rosły. Do dzisiaj! Dwa dni słońca i jednak są. Nie jest ich u mnie dużo, bo stale czyszczę rabaty, ale właśnie to stale to klucz do czystych grządek. A zatem grabki, rękawice i do dzieła. 

Do gracowania, albo motyczenia. 

Chyba mało kto używa tych wyrażeń obecnie, ale ja je lubię i do tego rzeczywiście gracuje w ogrodzie, bo nie mam kory, tylko gołą ziemie, a to pozwala na takie właśnie spulchnianie gleby. Przyznam, że nie znoszę ogrodów zasypanych korą, nie wiem jak ziemia pod nią wygląda po paru miesiącach, musi być twarda jak skała. A tak co parę tygodni przegracuję moje rabaty i zaraz jakoś tak świeżo w ogrodzie.

O, tak jak dzisiaj, tylko nadal pusto jeszcze.











poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Zielone kępy

Nadal zimno, a do tego całkowicie bez słońca. Nie wytrzymałam jednak i pojechałam na Młociny. Stolica wymarła, ogrody też, cisza a i w ogrodzie niezbyt ciekawie. Jakoś szaro pomimo tych zieloności rozmaitych. Wszystkie byliny rosną, dookoła wszędzie większe i mniejsze zielone kępy,a czasem kolorowe też, jak ta kępa Wiesiołka krzewiastego


Przetacznik siwy 


Wilczomlecz złocisty


 Wilczomlecz martini 'Ascot Rainbow'


Wszędzie zieleń bodziszków


 Gajowiec żółty. Jeszcze kilka dni temu były tylko prawie gołe pędy, a teraz wszędzie te palemki, które wkrótce zakwitną na żółto.



Sasanki mi się rozrosły, a była jedna dwu centymetrowa kępka, kiedy ją posadziłam.


Wszędzie też Rozchodniki, tylko te ciemne znacznie wolniej wychodzą z ziemi.

No i czekam na ciepło. Z optymizmem czytam prognozy pogody, bo zamówiłam rośliny na skarpę w Borkowie. Jak dobrze pójdzie w czwartek wreszcie trochę obsadzę ten mój pagórek nad stawem.


sobota, 4 kwietnia 2015

Pączkowo i niestety smutno

Piękny dzień wbrew prognozom i coś czuję, że zaraz będzie ciepła wiosna. Jeszcze zimno, ale nagle w tym kwietniowym słońcu zrobiło się cudnie i ciepło. No bo musiałam zajrzeć na Młociny i zobaczyć co się zmieniło. Teraz to każdego dnia coś nowego i także dzisiaj nie zawiodłam się na naturze. Stąd tytułowe 'pączkowo', bo absolutnie wszystkie gałązki pokryte zielenią pąków.





Poza tym szafirki w pąkach



Trawy coraz zieleńsze. To jest zaleta Trzcinnika, że on jako pierwszy szybko rośnie na wiosnę. Pozostałe trawy - np. rozplenice czy Imperata Red Baron - potrzebują dużo więcej czasu. Kostrzewy za to zawsze zielone.


A tu niespodzianka, bo Zebrinus ma zielone pędy.


Pączki na różach są od dawna, ale teraz coraz więcej liści.

A tu też niespodzianka, bo krokusy nadal są, do tego obok rozkwita nieznana mi roślina. Dostałam ją dawno temu od przemiłej Agnieszki, ale nie za bardzo chciała rosnąć. W tym roku taka niespodzianka. Tyle że ja nie wiem co to!


Chciałam dodać link do wątku Agnieszki, by pokazać Jej niezwykłe rośliny, ale kiedy weszłam na Forum Świata kwiatów natrafiłam na ... wątek pożegnalny
To trudne do pojęcia, bo mam tak wiele Jej roślin, bo przysyłała cudownie zapakowane nie tylko zakupione okazy, ale też mnóstwo dodatkowych sadzonek z Jej niezwykłej kolekcji. Nie poznałam Agnieszki osobiście, ale czasem więcej znaczy taki kontakt, jaki miałyśmy.

A w domu mam tyle roślin od Niej...

środa, 1 kwietnia 2015

A wszystko sobie rośnie...

Pogoda jaka jest taka jest, ale ogród wie swoje. Po 4 dniach nieobecności wreszcie pojechałam na Młociny. W zacinającym deszcze, z wichrem wyrywającym mi parasol, w przeszywającym zimnie zwiedziłam moje ogrodowe zakątki i korzystając z chwili słońca zrobiłam kilka zdjęć. Po czym szybko uciekłam do domu. Tak nieprzyjemna ta pogoda.

Jak zwykle widok z tego samego miejsca. Mokro, ale forsycja już się żółci



Narcyzy w pąkach



Tulipany w berberysie


Moja ulubiona rabatka z berberysem, azalią i pięciornikami


Wszystko na raz. Nadal pierwiosnki, idzie Rozchodnik, hiacynty, zielenieją pierwsze listki przetaczników


Czosnek Globemaster kupiony w sierpniu na wystawie Zieleń to życie. Póki co liście ma  ładne, ale jak zakwitnie brzydkie liście schowają się w przetacznikach i lawendzie.


Sasanki


Hiacynty



Kwitnąca Runianka, z jakiegoś powodu  żółta


I Clematis Polish Spirit coraz bardziej zielony


Jak widać rośliny nie bacząc na pogodę robią swoje. Pewnie gdyby było ciepło, byłaby eksplozja, a tak to wszystko sobie rośnie tak powoli, z rozsądkiem, ale i tak coraz bardziej zielono. Tylko nie ma jak się tym dość nacieszyć, bo zimno i paskudnie na dworze. Ale i te parę chwil to też wielka radość.

wtorek, 31 marca 2015

9 tysięcy odwiedzin

Dziękuję Wszystkim, którzy mnie odwiedzają, czytają lub oglądają. To miłe. Anonimowość odwiedzin mi absolutnie nie przeszkadza, wiem sama, że wpisywanie czegoś na siłę, rodzi niepotrzebny problem, mnie wystarcza fakt, że czasem ktoś tu zagląda, a licznik mi o tym powie...

Domaganie się na siłę akceptacji, adoracji, ciągłego potwierdzenia, że to co robimy ma sens, to raczej objaw problemu w naszym prywatnym życiu, a czasem - niestety - w naszej psychice. Satysfakcję musimy czerpać nie z poklasku ogółu, a z naszego własnego poczucia wartości i satysfakcji z tego co robimy.

Nie byłam od piątku w ogrodach, praca, inne sprawy, nie wiem co też tam się dzieje i nie ukrywam, że źle mi z tym bardzo, ale czasem tak jest i być musi. Pomyślałam zatem, że zestawię zdjęcia z ostatnich trzech lat, z tego - mniej więcej  - samego miejsca, jak to wyglądało w marcu, w kolejnych latach.

2012


2013


2014


I teraz


piątek, 27 marca 2015

Deszcz, burza, ulewa

Trzeba przyznać, że pogoda urozmaicona ostatnio. Niby to taka pora, ale gwałtowność zmian nie jest chyba typowa dla naszego klimatu. Trzeba się przyzwyczaić, a poza tym jest z czego się cieszyć. Ulewa była naprawdę intensywna, a że nadal było ciepło przyroda od razu odżyła. Wystarczy porównać dzisiejsze zdjęcia i te sprzed dwóch dni.










Jeszcze nadal pustawo, ale niemal w każdym miejscu wystają mniejsze lub większe zielone kły. Aż się sama dziwię, ile ja mam tych roślin.

A pogoda? Po południu niezwykle szybko zaczęło robić się bardzo zimno. Przez 15 minut, kiedy wracałam samochodem do domu, temperatura spadła z 16 do 12 stopni, zrobiło się szaro i smutno. A dzień zaczął się tak pięknie! Stare przysłowie mówi - nie chwal dnia przed zachodem słońca - i choć ma wiele znaczeń i dalszy ciąg, dzisiaj wyjątkowo pasuje po prostu do dnia.