wtorek, 16 sierpnia 2016

Zawilec japoński - przy okazji nieco o ogródkach w ROD-ach

Zagościł u mnie od piątku po tym, jak zostałam obdarowana masą roślin przez niezwykle hojną działkowiczkę. 


Złapawszy łopatę kopała co tylko zachwyciło mnie podczas spaceru przez jej dwie działki. 
Zdjęcie efektu tych wykopków pokazywałam już w relacji z Borkowa, bowiem głównie były to rośliny planowane na wieś.


Dodam, że ogrody działkowe w ROD-ach mają tradycyjnie pewną specyfikę - to nie są planowane ogrody, raczej niekończące się rabaty pełne bogactwa kwiecia, gdzie obfitość barw i form może zwrócić w głowie. To są łany kwiecia, mało trawnika, każdy kawałek ziemi jest zagospodarowany. 

Ta forma uprawiania ogródków w ROD chyba jednak powoli - wraz z wymianą pokoleniową - powoli odchodzi w przeszłość. Wśród młodych działkowiczów dominuje opcja dużo trawnika, dużo rekreacji, gęsty żywopłot albo mata na ogrodzeniu, może jeszcze oczko wodne.

Na szczęście Pani Teresa ma działki w tym starym stylu, a w nich bogactwo roślin. Z tego bogactwa większość pojechała do Borkowa, zostawiłam Zawilca, bo naprawdę zachwycił mnie urodą.

Rośnie! Kwitnie, tylko stracił liście dolne, ale to nie jest problem. Musi to być bardzo wytrzymała roślina, bo w Borkowie przyjął się także. Piszą, że powinien mieć cień, półcień, podczas gdy u Pani Teresy rośnie w pełnym słońcu. U mnie też ma pełne słonce.

Zobaczymy jak będzie dalej. Zdjęcie tylko z telefonu, bo nie spodziewałam się dzisiaj obiektów do fotografowania, a tu dwie niespodzianki.

Róża pnąca  szaleje




a Pigwowiec ma pierwsze owoce


Pozbierałam kosz spadłych jabłek, umówiłam się z sąsiadami na rozdawanie jabłkowych plonów, teraz czekam na deszcz, bo znowu sucho.

środa, 10 sierpnia 2016

Sadzenie w deszczu ;-)

Deszcz od rana pada całkiem na poważnie. To już nie te przelotne kropelki, co udają deszcz. Cudownie oczywiście, tylko akurat przyjechały moje nowe nabytki.


Tardiva zachwyciła mnie u Basi - pozdrawiam - mam też Jej zapewnienia, że - jak też piszą wszędzie - jest bardzo łatwa w uprawie i do tego maksymalnie mrozoodporna. 

Nie przypuszczałam, że pokocham hortensje, ale mam ich tyle, że chyba nie wiem co kocham ;-)


Rośliny od PP. Wędrowskich to zawsze przyjemność - dorodne, zdrowe, niezawodne. 


Hortensje rosną, a że ulewa nad głową będzie im łatwo polubić nowe miejsce.


Białe Budleje dołączyły do fioletowych i biało-fioletowej rabaty.




Białe floksy wkrótce zakwitną


Pomimo deszczu kilka zdjęć z 'widoczkami'

 






piątek, 5 sierpnia 2016

A na Młocinach bez zmian

Młociny porzucone dla Borkowa.

Kilka dobrych dni mnie tam nie było, a tu znowu niespodzianka. Ogród jakby nawet tego nie zauważył ;-) Chyba powoli osiągnęłam etap, kiedy ogród jest dojrzały (i zadbany) na tyle, że kilka dni przetrwa bez problemu.  

Budleja, a że to Black Knight to skrzyżowała miecze ;-)


Posadzona w tym roku po stracie moich rosnących kilka lat. Jestem zaskoczona jak pięknie kwitnie.







Sadziec w trzech odmianach


Hortensja Dębolistna bardzo marniutka w tym roku. Jeden krzew nie przetrwał, dwa pozostałe ledwie żyją.


Dojrzewają gruszki i winogrona





I jak zwykle parę widoczków






Upał niemiłosierny, burza nadciąga, ale nie licząc na deszcz w stolicy lałam dzisiaj wodę w ogród cały dzień. Nie przestrzegam pór podlewania. Podlewam kiedy mogę, kiedy widzę, że rośliny tego potrzebują, zawsze bardzo intensywnie, zwykle nastawiam zraszacze, a ja sobie pracuję w ogrodzie. Szansa bym podlewając z węża, wylałam podobne ilości wody jest żadna.

I tak minął kolejny tydzień Borkowo-Młociński. 

Lato w pełni i tu i tam, a ja korzystam z tych moich bogactw zachwycając się losem, który taką starość mi zgotował. 

A może tak chytrze sama to zrobiłam ;-)


wtorek, 26 lipca 2016

Fioletowo, limonkowo

Mój młociński ogródek jest - co stale podkreślam - raczej bardziej kolorowy z liści niż kwiatów, ale teraz kiedy kwitną floksy, clematisy, budleje, hortensje, przetaczniki, róże, krwawniki.... no i nagle jest kolorowo od kwiatów ;-)
 



Posadzony w tym roku Clematis Violet Pink tez nieśmiało kwitnie. Rośnie powolutku, ale znając powojniki wiem, że za rok pokaże co potrafi.


Hortensje z białych zrobiły się limonkowe


Może chciały upodobnić się do Śnieguliczki?


Moje zarośla ;-)


Jabłka, jabłka, jabłka...  urodzaj w tym roku jest po prostu niesamowity


piątek, 22 lipca 2016

5. rocznica

Dzisiaj mija dokładnie 5 lat od dnia kiedy 185 metrów kwadratowych pod gruszą stało się moim doświadczalnym polem ogrodowym. Doświadczalnym bo od chaszczy i śmietniska, które przypadły mi w udziale, droga do ogrodu była długa. Co więcej ta droga nigdy się nie kończy, ogród to wieczna praca, poprawianie, przesadzanie, nowe pomysły, nie mówiąc o codziennej pracy u podstaw ;-) 
Co mi się udało? Na pewno nie jest to ani śmietnisko, ani łysa działka z przed 5 lat. Nie jest to już nawet działka, ale chyba jednak ogród. Z każdym rokiem przybywało roślin, zmieniał się plan ogrodu, wraz z rosnącą wiedzą o roślinach i tworzeniu rabat moje 185 metrów piękniało, przynajmniej w moich oczach.

A to było tak

2011




2012




2013





2014









2015