piątek, 15 lutego 2019

No mamy wiosnę ;-)


W południe 10 stopni, słonecznie, a kwiczoł, mój stały gość w ognikach sobie żeruje.



Wokół stada wróbli hałasują jak szalone, ale im zrobić zdjęcie jest bardzo trudno. Bardzo płochliwe ptaszyny.

Kolejne kły z ziemi wyłażą




Generalnie w ogródeczku śmietnik i jak nadal będą takie temperatury, to biorę się za sprzątanie.

 
 

piątek, 8 lutego 2019

Wiosna za szybą

 Tylko ;-)

W bezpośrednim kontakcie jednak zimno, ale dzień słoneczny od rana, wyruszyłam szukać wiosny w ogródeczku.

Widok ogólny raczej jeszcze nieciekawy. Szarawo, śniegu resztki, ale kilka zielonych plam znalazłam.

Runianka japońska kwitnie


Ubiorek zielony bo wiecznie zielony ;-)



Berberys Juliany nie przemarzł. Jeszcze!


Jytte zwykle taki zimą. Bardzo go lubię pomimo strasznych kolców.



No a tu wiosna w pełni. Hiacynty wyłażą, ale czy dobrze robią? Niby w perspektywie mrozu nie ma, ale pamiętam marzec 2018. Róże, bzy też w pakach. Oby tak już zostało.


piątek, 25 stycznia 2019

Pada śnieg, świecą światła pługosolarek ;-))))

Na taki tytuł natrafiłam dzisiaj, kiedy jak zwykle rano przeglądałam codzienną prasę. To taki nawyk z czasów pracy w rozmaitych biurach prasowych. Przygotowanie dobrej prasówki wymagało przejrzenia prasy od lewej do prawej orientacji, nie pomijając prasy niemal brukowej, polskiej i światowej. Dopiero wtedy można było mieć jako tako obiektywny obraz wydarzeń każdego dnia.

Ale wracając do tytułu - pomyślałam sobie, że niezły romantyk z autora tej informacji. Do tego filmik i zdjęcia śnieżnej stolicy o brzasku - można by nawet pokochać taką stolicę ;-) 



Niestety czar prysł, jak wybrałam się na Młociny. Breja na jezdni, samochód po paru kilometrach oblepiony solnym błotem, a że piątek to ruch jak zwykle mało ogarnięty, aż strach jeździć.

Ogródeczek bez zmian, popatrzyłam na mój cudny świerk w śniegu i pomyślałam sobie, że oto ten rachityczny badyl posadzony lata temu, to teraz największa ozdoba mojej działki.


Potem co roku był coraz zgrabniejszy.












Dojrzewał wraz z ogrodem, który zmieniał się z każdym rokiem.
To już kwiecień 2017.


Grudzień 2017



I dwa zdjęcia ze stycznia 2019




Trochę bałam się o niego przed świętami, ale jest. Jałowce pod nim nie mają teraz za dużo miejsca, kosodrzewina która też tu rosła, dawno już przesadzona. Zobaczę co będzie lepsze - usunięcie jałowców, czy podkrzesanie świerka, ale nie wiem, czy będę miała sumienie ciąć chojaczka ;-)

A śnieg nadal pada...


piątek, 18 stycznia 2019

Była zima :-)

Zdjęcia z 11 stycznia, ale mało teraz pisuję, jakoś nie mam motywacji.
Poza tym blogi pozamykałam znowu na jakiś czas.





Wczoraj odwiedziłam Młociny, jak zwykle raz w tygodniu. Po śniegu tylko błoto zostało i ogródeczek raczej smutnawy. No cóż to nie jest ogrodowy sezon ;-)

Wyjątkowo czekam na marzec.

środa, 2 stycznia 2019

Noworocznie z Młocin 2019

Obudziło mnie słońce :-)

I nie był to sen, i nie jest to poetycka przenośnia. Na prawdę było. Całe 15 minut, a potem zaczęło szarzeć. Zanim dotarłam na Młociny mokra zawieja opanowała miasto. 

Do tego przenikliwe zimno. Wizyta w ogródeczku króciutka, jakieś bardzo szybkie zdjęcia z kroplami wody na obiektywie i do domu.  

No cóż moje zdjęcia to wyłącznie ogrodowa dokumentacja. Nie mam żadnych aspiracji do bycia nawet amatorem fotografem, ale fotografuję, by zachować wspomnienia, by wracać do kolejnych lat minionych.

A zatem dokumentacja z 2 stycznia 2019!









Słonecznego 2019 ROKU!

niedziela, 30 grudnia 2018

Od stycznia do maja 2018

Koniec roku jak zwykle nastraja do spojrzenia wstecz. 

Jaki to był rok?

Ja zapamiętałam go niezwykle źle. Operacja, szpital, pogotowie, szpital, 2 miesiące złe, potem bardzo smutne wydarzenia rodzinne i zaczęła się dla mnie walka o przetrwanie. Zginął gdzieś mój optymizm, radość życia, coraz więcej było całkowitego zniechęcenia, braki motywacji. Męczył mnie upał, nie miałam ochoty już na nic ...

Zaczęłam przeglądać zdjęcia z przekonaniem, że na nich zobaczę potwierdzenie tego, co mam w pamięci. I tu niesamowite zaskoczenie. Tyle radości w tych zdjęciach, tyle optymizmu. Zaczynam myśleć, że chyba wmawiam sobie te złe wspomnienia. Były, ale na pewno nie cały czas. No bo jak można widzieć to wszystko i nie czuć niezmiernej radości życia. 

Taki był kwiecień i maj 2018 roku.

Kwiecień zaczął się wybuchem wiosny. Każdego dnia ogród zieleniał, rozkwitał.







Ale maj!

To było szaleństwo przyrody. Wszytko kwitło, rosło, owocowało niemal jednocześnie.





























Miałam zamiar wybrać zdjęcia z całego roku, ale po obejrzeniu zdjęć z maja, doszłam do wniosku, że to wystarczy. Bo to jednak był wspaniały rok ;-)