czwartek, 1 maja 2014

Majowa idylla

Rowerem w słońcu przez zieloną stolicę, lekko pustawą, kilka godzin wśród moich roślin, a potem powrót przez nagle ludną i pełna spacerujących, jeżdżących na rowerach ludzi. Tłumy. Najfajniejsze są malutkie dzieci na ścieżkach rowerowych, a przejechanie obok nich to gorsze od rosyjskiej ruletki. Długie odcinki szłam dzisiaj obok roweru, ale po rozkopaniu mojej ukochanej trasy nad Wisłą, muszę jeździć przez Kępę Potocka, a to taki deptakowo-piknikowy rejon.


Przyrosty roślin są zdumiewające, na wszystkich roślinach pąki albo kwiaty, wszystkie trawy - poza Miłką - zielenią się, rosną i kwitną. Szczególnie czekam na kwitnienie Kosmatki śnieżnej, bo jeszcze nie kwitła, a inne już znam. Już są pierwsze białe kwiatuszki.


Trawnik, jak to na wiosnę zaatakowany przez chwastnicę jednostronną, szczególnie po koszeniu wygląda okropnie. Ale mam z nią doświadczenie i wiem, że z biegiem czasu będzie jej coraz mniej, tylko muszę niziutko kosić trawnik, a ona stopniowo zaniknie. Aż do następnego roku, bo nie jest wcale jednoroczna, jak czasem o niej piszą. No i trzeba ją stale wyrywać.


To białe na trawniku, to poszarpana chwastnica. Ogrodzenie powoli zarasta, dławisz pięknie się rozrasta, a Głogownik po zimie wbrew wszelkim przeciwnościom losu też pięknie i na czerwono odżywa.

Hortensja pnąca goni dławisza i ma już ponad metr wysokości. 


Hortensja dębolistna jest po prostu niezwykle piękna. Jeszcze niewielka, ale to dopiero maj, ma tyle czasy do jesieni.


Dąbrówka pod irysami


Krwawnik Red Velvet rozrośnięty z dwóch małych sadzonek z ubiegłego roku.


Ogniki całe w pakach. Wreszcie! Od 3 lat czekam by zakwitły i potem miały zima kolorowe korale.


Bez też mi zakwitł.



Trzcinnik po przesadzeniu zachwyca zielonymi fontannami. Wreszcie ma dość miejsca. Clematis Paul Farges też zapowiada zieloną ekspansję.



Poza jedną różą nie straciłam w tym roku ani jednej rośliny, wszystkie wyglądają zdrowo i silnie, a lato zapowiada się jako zielony busz.

środa, 30 kwietnia 2014

Rozwichrzone tulipany i orliki

Nadal są, trzymają się długo, ale to już ich ostatnie dni.






wtorek, 29 kwietnia 2014

Nowi mieszkańcy domku dla owadów

Od jesieni nic się nie działo. Zaklejone okienka bez zmian przetrwały zimę i już zaczynałam się obawiać, że owady z jakiegoś powodu opuściły mój ogródeczek. Ale zacznę od początku.

Byłam kiedyś w bardzo pięknym miejscu, gdzie były takie domki

 
Nie sposób się nie zachwycić, a do tego to tylko jedna z najprostszych wersji tych 'willi' dla owadów, które można było tam zobaczyć.

Biorąc pod uwagę, że mój ogródeczek skromny, wybrałam też taki prosty model, który jeszcze tego samego dnia zawisł u mnie, na razie ku ozdobie.




Jakaż była radość, gdy wkrótce zawitali pierwsi goście. 7 lipca 2013 zakryta pierwsza dziurka.


Na następnych nie trzeba było długo czekać i wkrótce domek wyglądał tak


To był koniec sierpnia i niewiele działo się w domku potem. Przetrwał zimę bez zmiany. Nagle dzisiaj zobaczyłam to 


Zaklajstrowane te duże otwory!
A więc owady u mnie są!


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

piątek, 25 kwietnia 2014

Na czarno

Prawie, ale bez słońca te tulipany są niemal czarne. Bagatelle też.





środa, 23 kwietnia 2014

Petunia Sanguna Phantom

Szukałam czegoś ciekawego do donic na tarasie. Pelargonii nie lubię, aksamitki mają nie ten zapach, lawenda na tarasie marnieje szybko, chodziłam wśród stelaży z kwieciem rozmaitym i jakoś nic nie wydawało się przyciągać wzroku.

I wtedy zobaczyłam te niesamowite w kolorze kwiaty, pośród czerwonych, różowych pelargonii pokazały swoje fantomowe oblicze



W zależności od światła, ten aksamitny fiolet wygląda jak czarny, a żółć traci ostrość i wygląda jak ecru. Do tego masa sztywnych, zielonych liści.

Petunia Pendula odmiana Sanguna, a ten kolor to Petunia X hybrida Phantom. 

Petunia długopędowa, zwiesza się do 80 cm nawet, ma kwitnąć długo i skutecznie. Zobaczymy. Chciałam 'Million bells' ale ta jest chyba ciekawsza.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Rok temu i dzisiaj

Nie do uwierzenia jaka jest różnica w rozwoju wegetacji między 22 kwietnia 2013 a 22 kwietnia 2014.


To jest ta sama pergola, którą widać na górnym zdjęciu za wierzbą. Nawet śladu clematisa nie ma, a dzisiaj niemal nie ma śladu, ale pergoli. Gęstwa!

Oj cieszy ta szalona zieleń wokół!

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

I to co cieszy, bo rośnie


Trzmielina oskrzydlona już teraz rośnie wzwyż i wszerz codziennie i to w oczach


Trzmielina od Joasi też odbija pięknie po zimie. Była taka cudnie czerwona całą zimę, a teraz zielenieje w oczach.


Szafirkowo 


Te złote gwiazdki wśród żurawek takie są miłe


Żurawa !


Rokitnik i Ubiorek. Co za para!


Hosta wielkolud od Hani- Anabelle


I Głogownik co zmarzł, ale nie całkiem jednak.

Na biało











sobota, 19 kwietnia 2014

Nie biegam z koszyczkiem..

więc pojechałam na działkę. Posadziłam kanny, nacieszyłam oczy zielenią i ciszą, po raz kolejny z niedowierzaniem cieszyłam się moim nowym wcieleniem - nie szykuję świąt, żadnych. Po raz pierwszy w moim życiu nie wykonałam pracy w kuchni, nie ugotowałam tradycyjnych potraw, nie wykupiłam pół sklepu by stół był bogaty.

Jutro wsiądę na rower i pojadę sobie na wędrówkę w ładne rejony stolicy, a święta to tylko kalendarz.

A działka dzisiaj wygląda tak


Posadzone kanny jeszcze wiotkie, ale dostały taka porcję humusu w płynie, że muszą wstać. Tylko wiatr mnie nieco martwi.
 

Początki egzotycznej rabaty


A tulipany z uporem godnym lepszej sprawy nadal w pąkach


także hiacynty


Te wśród berberysów też nie zamierzają chyba kwitnąć




czwartek, 17 kwietnia 2014

Serduszka i kwitnąca Turzyca

Cieplutko, słonecznie, pomimo wszystko radośnie.
Serduszka zakwita - o dziwo na czerwono, bo w ubiegłym roku na zimowym parapecie kwietniowym zakwitła na różowo.


To był ten nieznośny zimowy kwiecień.

A teraz kolor chyba bliższy czerwieni



To tylko początek kwitnienia, zobaczymy co będzie dalej. 

Niesamowite kwiaty na Ice Dance. Jakie śliczne brązowo-białe kitki!


A trawnik powoli zachwyca. Jeszcze trochę pracy i będzie niemal idealny.



wtorek, 15 kwietnia 2014

Trawy, trawki i smutne refleksje

Zrobiłam historyczny przegląd moich traw ozdobnych. Pozestawiałam zdjęcia teraz i kiedyś, w podsumowaniu uważam, że idzie mi nieźle, ale będzie lepiej.

Dzisiaj dla odmiany w moim Zielonym blogu, więc zapraszam tam.

Miałam dzisiaj pisać o sąsiedzie ogrodniku, który właśnie od wczoraj jest już wiecznym ogrodnikiem. Patrzyłam na jego ogród, zadbany, pełen ciekawych roślin, pielęgnował go od kilkudziesięciu lat. 

Tak pięknie kwitną Magnolie, ale już tego nie zobaczył. Patrzyłam na nieprzyciętą Iwę, najpiękniejszą w okolicy i było mi smutno, tak jak tym roślinom, bo miałam wrażenie, że stały takie osierocone.

Psy i rośliny chyba najbardziej czują naszą nieobecność, bo bliscy tyle mają na głowie spraw, czasem pewnie jest im lżej, że już nie trzeba patrzeć na te ostatnie, trudne dni.... 

Co po nas zostaje? Szczęśliwi są Ci, którzy dokonali w życiu znaczących rzeczy. Mnie cieszą jeszcze te krzewy wyhodowane z patyka, może jeszcze stworzę ogród w Borkowie,  może jeszcze...

A do tego syn w szpitalu zakaźnym po tropikalnych podróżach. 

Jakoś ten Wielki Tydzień smutny.


Tylko hiacynty zaraz rozkwitną na niebiesko, a zapach już w całym domu.