piątek, 16 października 2015

Liście, liście liście...

Co robi ogrodnik w październiku?
Grabi liście oczywiście ;-) Kolejne 3 wory wywiezione i 5 godzin czyszczenia ogrodu, ale kiedy odjeżdżałam ogródek był śliczniutki. Szczególnie jestem zadowolona z mojej dławiszowej ściany - dławisz łysy, ale rabatka pod nim coraz piękniej porasta bluszczem, głogownik teraz widoczny, a i bluszczowa ściana coraz szersza.







Ta mieszanka bluszczu i dławisza to trochę przypadek, ale teraz podoba mi się ta zmiana dekoracji na jesieni. Kiedy dławisz traci liście, pojawia się bluszczowa ściana. Do tego bluszcz powoli wypełni rabaty wzdłuż ogrodzenia, gdzie rośnie dławisz, bo tam nawet trawy z trudem rosną. Korzenie dławisza wypełniają ziemie skutecznie. tylko bluszcz nic sobie z tego nie robi.


 Moja ukochana kolorowa rabatka :-)



 Widoczki też ulubione, nic tu nowego, ale po prostu jest.




Ledwie żyję, a jutro do pracy. Dam radę, tylko pewnie będę obolała od wielogodzinnego grabienia. 

Do poniedziałku ogródeczku :-)
 

poniedziałek, 12 października 2015

Mróz zostawił ślady

Niestety.

To co zastałam dzisiaj na Młocinach jednak było trochę nieoczekiwane. W czwartek, w promieniach słońca walczyłam ze śliwą, ogródek niemal letni, a dzisiaj późna jesień. Takie oto widoki mnie powitały :-(

Kompletnie suche liście winogron
 



Łyse morwy i liściasty dywan na trawniku



Dławisz prawie bezlistny


Martwe dziwaczki, a jeszcze długo mogły kwitnąć.


Na szczęście parę zakątków ogrodu nadal cieszy kolorem.







 
Wywiozłam 4 wory liści, zmarzłam, na koniec zmokłam. Wprawdzie deszcz to akurat był jak zbawienie, bo pokruszone liście winogron przestały fruwać wszędzie, łatwiej było to śmietnisko uporządkować, a ziemi deszcz potrzebny od zaraz.

Ależ smutno! Chociaż wierzę, że piękna jesień jeszcze wróci.


czwartek, 8 października 2015

Krysia drwal ;-))))

Dzisiaj korzystając z pięknej pogody a i z ostatniego w tym sezonie kontenera na odpady z naszego ogrodu postanowiłam rozstać się z ostatnią śliwą, jaka jeszcze została z dawnych lat. Dwie pierwsze z powodu ciągłych chorób, braku owocowania oraz stopniowego usychania zostały ścięte i jedynie ich martwe pnie służą jako podpora - jeden dla Hortensji pnącej, drugi dla Clematisa Paul Farges.

Trzecia z rzędu, o którą walczyłam prze 4 lata też niestety musiała podzielić los dwóch poprzednich. Dzisiaj nie bez żalu, ale uruchomiłam piłę i pożegnałam kolejną śliwę. Jej dalsza wegetacja nie miała sensu, do tego choroby z niej przenosiły się na inne drzewa.

Oto co zostało. Na przekroju konarów widać wyraźnie chorobę całego pnia.


Ścięte konary usunięte na [placyk przed działką, tylko jeszcze liście zalegają


A tu konary czekają na dalszą obróbkę. Pocięcie na drewno opałowe, rozdrobnienie gałęzi, zebranie liści.



Po 2 godzinach zostało tylko drewno do zabrania do Borkowa.


No i trochę smutne widoczki z kikutem drzewa, ale też z cudną Trzmieliną oskrzydloną.




Kolory


Tłuste tuje ;-) czekają na jesienne 'wytrzepanie' z suchych gałązek.


Ogródeczek czysty, wygrabiony. Zostaje sobie do poniedziałku. Do zobaczenia wkrótce :-)


poniedziałek, 5 października 2015

Kolorowe Młociny

Kolorów coraz więcej, ale nie ma oznak szybkiego końca sezonu. Liście na drzewach, trawa zielona, wygląda na długą i ciepłą jesień. Oby!

Jak zwykle trochę grabienia, ale tylko jedno małe wiaderko liści, po winogronach ani śladu. Te które miałam zebrać w tym tygodniu całkowicie zjedzone przez ptaki. Niech im będzie na zdrowie, tylko wina żal ;-)

Obrazki












Pierwsze z nowych cebul. Na razie tulipany.


wtorek, 29 września 2015

Przebarwienia liści

Zawsze kochałam jesień za tę feerię barw na drzewach i krzewach. Kiedy nawet jeszcze nie w głowie był mi jakikolwiek ogród, zawsze starałam się być w Tatrach we wrześniu, by zachwycać się kolorami regli, wędrowałam po warszawskich parkach szurając liśćmi i podziwiając parkowe drzewa. Zapewne każda pora roku ma swoje jedyne i niepowtarzalne uroki, ale jesień wydaje mi się jakoś najbliższa.

No to dzisiejsza porcja jesiennych kolorów.