środa, 28 listopada 2018

Bardzo zimowo

Na Młocinach zimowa cisza, choć to tylko listopad. Pusto, ogrody śpią, trawniki białe od szronu.
Dzień wreszcie słoneczny, ale zimny przenikliwie.
Mogłam jedynie porozglądać się po ogródeczku, zrobić trochę zdjęć i uciec zmarznięta do domu.

Irgi nadal kolorowe

Weigela wyjątkowo jeszcze ma liście




Róże zielone


 Lubię suche clematisy - zimą oczywiście ;-) W lecie wolę te kwitnące.





 Karmnik stracił dach, miałam dorobić, ale zmiana pogody na zbyt zimną nie pozwoliła. Może w grudniu będzie jakiś cieplejszy dzień, to przytnę deseczki.





A tu mój garden shed ;-)


 Jutro odwiedzam Borków, odpoczywam od ogrodowej pracy, jeszcze za nią nie tęsknię ;-)
===================
P.S.
Zapomniałam dodać, że dekoracje sprzed 2 tygodni bez zmian. Wrzosy w doniczkach nadal śliczne. I doniczki całe.


poniedziałek, 12 listopada 2018

Dekoracje po raz drugi

Dzisiaj zabrałam aparat i tylko zastanawiałam się, czy jeszcze będzie szansa na nowe fotki moich jesiennych aranżacji. Jaka miła niespodzianka! Wszystko na swoim miejscu, do tego brak liści ;-)

No to nowa porcja zdjęć, tym razem aparatem i w słońcu. Moim zdaniem kompletnie inny widoczek ;-) Mnie oczywiście zachwyca, ale to rzecz - jak wiadomo - de gustibus..






Na rabatkach niewiele, ale korale śnieguliczki koralowej śliczne. To jej chyba drugi rok, ma ślicznie przewieszające się pędy, a tych czerwonych kulek kiedyś będzie więcej, mam nadzieję.


I do kompletu jesienna rabatka


Skosiłam trawnik. Niby niewiele tego koszenia, ale warto. Dwa kosze zebrane, trawnik będzie zdrowszy.

Kosiarka do magazynu, jeszcze odkurzyć domek, wytrzepać tuje i zamykamy sezon. Będę tu zaglądać kontrolnie, ale Młociny idą spać ;-)

Wkrótce 'uśpię' Borków i wtedy czas na podróże. W planach... no co tam, za wcześnie, będzie w blogu o podróżach.



 
 

sobota, 10 listopada 2018

Dekoracje jesienne

Wykonane.

Poza wrzosami i szufladkową doniczką reszta zebrana z ogrodu. Ława zrobiona własnoręcznie stała ostatnio w domku, ale kiedyś jej miejsce było właśnie tutaj.  



Doniczka szufladka zachwyciła mnie dzisiaj. 

Po odebraniu samochodziku (OMG ale masakra portfela! Całe zawieszenie do wymiany :-( To jest efekt dróg do Borkowa, niestety) wpadłam po wrzosy do Castoramy, wyprzedają je za bezcen, i szukając doniczki na ławę, natrafiłam na tę całkowicie inną.

To jest średni rozmiar, są większe i mniejsze. Kupiłabym wszystkie, ale nieco się obawiam, czy długo postoją. To jednak ogrody działkowe :-(

Zobaczymy. Jednak mamy kamery i monitoring, może nie zniknie. Wtedy dokupię większą. 


Ścieżka naprawiona. Widać nowe elementy, ale to kwestia czasu. Wkrótce spatynują się jak pozostałe deseczki.


Zdjęcia okropne. Telefonem. Aparat zapomniany przez sensacje samochodowe. Kiedy wczoraj usłyszałam cenę za naprawę zawieszenia, miałam ochotę kupić nowy samochód. No ale ...

Poza tym ja tak lubię czarniutkiego ;-)
To wyjątkowo dobry samochód. 

Na rok mamy spokój. No właśnie, na rok. Niestety, trzeba analizować co dalej. Bez samochodu żyć nie mogę, nie potrafię, nie chcę. 

To nie tylko ogrody, to nawyk, to wygoda, to mój styl życia.

Tłok w 'zbiorkomach' nie dla mnie :-(

 
 

czwartek, 8 listopada 2018

Ile można sprzątać ;-))))

Nadal liście, nadal liście...

Po dwóch dniach grabienia, czyszczenia rabat dzisiaj pod wieczór ogródeczek lśnił .... pustką ;-)
Badylki krzewów, konary i kilka zimozielonych. Byliny poznikały, powycinałam zaschnięte i brzydkie łodygi, listopad w pełni.

Powiązałam trzcinniki, bo wilgoć pod nimi straszna, a kolejne deszcze nadchodzą. 


Dopóki nie przemarznie berberys Juliany jest śliczny


Berberysowa gmatwanina też może być


Jest porządek, tylko ten trawnik :-( Chyba wiosną czeka mnie jego całkowita renowacja 


I jeszcze kilka miejsc jako tako wyglądających, ale to jednak listopad.




Jeszcze dosypię kompostu w parę miejsc, może zrobię jakieś jesienno-zimowe aranżacje, wreszcie mam czas, by nie ograniczać się jedynie do najpilniejszych prac.

Do Borkowa z racji świąt (?) i spodziewanych utrudnień w przejechaniu stolicy - mam swoje doświadczenia z ubiegłego roku - wybiorę się pewnie we wtorek. Jutro samochodzik idzie do spa ;-)
Olej, przegląd, etc....

Do soboty mam relaks domowy.
Ale mam dobrze :-)
 


 

sobota, 3 listopada 2018

I znowu te liście...

Po środowych porządkach oczekiwałam wczoraj czystej, wysprzątanej działeczki.

Akurat!

Znowu liście wszędzie, a ja w planach miałam dalszą naprawę ścieżki. Do tego przyjechałam dopiero około 14.00, więc prawie nic nie zrobiłam i ogródeczek rozbałaganiony, nic nie skończone, desek zabrakło na ścieżkę, no kiepskie planowanie wczoraj było. Na szczęście od poniedziałku 4 cudne, wolne dni.

Berberys Jytte zasługuje na utrwalenie




Plątanina berberysów - Juliany, Bagatelki i pędy hortensji pnącej, które bardzo lubię o tej porze roku. 


Posadziłam trochę wrzosów.


A teraz do pracy :-)

środa, 31 października 2018

Kolory i noc

Noc mnie zastała przy porządkach ;-)
Nie byłam dwa tygodnie na Młocinach ! Ach ta praca! No ale wczoraj był dzień ostatni i był bukiet oranżowy



Cudny, ale cieszę się, że to bukiet na rozstanie. Są rozstania, które są dobre. Nie mam wątpliwości, że zeszłam ze sceny ;-)))) w najlepszym możliwym momencie.

A na Młocinach liście, liście, liście ....

No wiadomo. Tyle że przez dwa tygodnie mojej niebytności spadły wszystkie i nie było grabienia tygodniami, tylko jedno, ale za to do nocy.  Stąd ta noc w tytule. Jak tylko przyjechałam zrobiłam kilka słonecznych zdjęć liściowego bałaganu, zakładając, że potem zrobię zdjęcia ślicznie czystego ogródeczka. No tak, tylko dzień kończy się o 16.00! Stąd nocne zdjęcia ;-)

Kolory zatem tutaj






A noc tutaj




Jest porządek, kilkanaście worów liści czeka na kontener, ścieżka w części naprawiona, ale deseczek za mało. Muszę dociąć więcej i zrobić totalną renowację drewnianej ścieżki.

Ale to już po tych dniach....


środa, 10 października 2018

Co za kolory!


Kompozycje barw są takie, że chyba nikt nie pozostaje obojętny na urodę dzisiejszej przyrody. Co za odcienie rudego, żółtego, różu, czerwieni, zieleni, brązów, no cudnie jest!

I do tego liście nadal na drzewach, grabienia niewiele, dzień letni, oj znowu chce się żyć :-)









Ostatnie gruszki, wreszcie owoce zebrane. Na drzewach ostatki dla ptaków, a te jedzą jabłka jak głupie ;-)


Susza. Podlewałam nawet dzisiaj, ale to bardziej by umyć ogród, zakurzony okropnie. Powycinałam to co już brzydkie, ale hosty nadal zielone. 
Wygląd trawnika, a raczej to co z niego zostało zapowiada wiosenną odnowę wpisaną w plan działań.
Nie posadziłam nawet jednej cebulki jeszcze, ale przy tej suszy zastanawiam się czy to ma sens.

Jutro ostatnie koszenie :-)
W Borkowie. Tu nie ma czego kosić.